Muszę przyznać, że nie jest dobrze, ale tragicznie też nie jest, chociaż czubkami palców siegam dna, jednak mam cichą nadzieję, że w końcu wszystko oki będzie. Ogólnie rzecz biroąc to chodzi o nieodłączna część mojego życia, czyli o szkołę. Już się w niej dobrze czuję, ale tylko jeśli chodzi o towarzycho i niektórych nauczycieli :) Dzisiaj pani od geografi postawiła mi (z czego sie bardzo cieszę) 2 na semestr. Może to sie wydac dziwne, bo kiedys jak miałam 2 na półrocze to była tragedia, a teraz przeciwnie, odetchnęłam z ulgą, gdy mi powiedziała, że jest to ocena dopuszczająca :) Ale i tak jest źle, ale nie tragicznie jak już wspomniałam. Chociaż średnia 3,0 mnie wcale nie zadowala (cóż ja mogę na to poradzić?). Pomine fakt, że na koniec gimnazjum miałam średnią 4,3. Ale podobno na początku liceum zawsze jest niefajnie i mam nadzieję, że to się zmieni. Z reszta postanowiłam sobie, ze od drugiego semestru biorę sie za naukę. Żebym jeszcze dotrzymała tego postanowienia….:) tyle jest pokus na tym „złym” świecie.