W piątek wybrałam się z koleżankami na 8 mile, musze przyznać, że był to impuls, bo przed feriami wybierłyśmy się na ten film przez tydzień i nic z tego nie wyszło. Więc w piątkowy wieczór dwie godziny spędziłam w kinie Bałtyk, objadając się zbyt słonym popcornem, popijanym pepsi, ale przede wszystkim oglądając EMa. Film był nawet fajny, nawet bardzo fajny, ale myślalam, że będzie to coś lepszego. Tyle ludzi go chwaliło, mówi sie już o nominacji do Oscara dla Eminema, a mnie jakoś swoją grą nie zachwycił. Do tego po obejrzeniu 8 mili jeszcze bardziej nie lubię Brittany Murphy :) Jednak z miłą chęcią obejrzałabym sobie film jeszcze raz ;)
Na Mtv dobiega końca [albo już dobiegł] weekend z The Osbournes. To jest chyba najlepszy reality show jaki kiedykolwiek powstal. Ciągle na Mtv Polska lecą te same odcinki, a ja oglądam je co tydzień i wcale mi sie nie nudzą. No, ale cóż ja moge na to poradzić lubię tą normalną inaczej rodzinkę :)