Ale mi się chce spaaaaaaaaaać…normalnie zaraz zasnę, nudy w tym domu i do tego trzeba sie WOKu nauczyć…jak zwykle mi sie nie chce…ja nie wiem kto wymyślił szkołe…nauczyciele mówią że jak nie chcemy to nie musimy chodzic do szkoły, ale jak można do szkoły nie chodzić, tu już nawet nie chodzi o wykształcenie i wogóle tylko o to, że jak ja bym tak w chałupie ciągle siedziała to bym juz totalnie zgłupiala. Zakładam, że siedziała bym przed kompem i robiła cos w Necie, ale ile można…juz mnie oczy bolą..niedługo to będę patrzec na świat przez szkła okularków…z resztą jak cos osiągnąć w życiu bez wykształcenia…niektórym sie udaje ale mnie sie nidgy nie uda, bo jestem na to zagłupia…do tego moja ‚ukochana’ pani profesor od polaka ciągle nam powtarza że z takim nastawieniem to my nawet do drugiej klasy nie przejdziemy a co tu mowic o studiach…zazwyczaj to olewam, ale w sumie to ona ma racje…ale to wszystko i tak nie zmienia faktu że nadal mi sie chce spać :D Zazwyczaj to chodze spać [w tygodniu szkolnym] pomiędzy 23-24, a wstaję 7-8 i jak tu sie wyspać…jak już się obudzę to na ślepo zmierzam do kibelka, a potem naślepo jem śniadanko, następnie znowu na ślepo podążam do tramwaju, często mi te tramwaje uciekają [dzis uciekły mi dwa - bardzo dziwne] i jak już dojadę do szkoły to nieprzytomna przesiedze 7-8 lekcji i do domu…i tak wkółko…ależ mam urozmaicone życie…ale jest jeden plus w tym że jestem w klasie filmowo-multimedialnej…często gdzies wychodzimy i dużo lekcji nam przepada…tak jak dzisiaj…nie mieliśmy lekcji tylko poszliśmy do ‚Dekompresji’ na jakies głupawe przedstawienie o alkoholu i narkotykach…nie wiem o co w nim chodziło, bo juz po dwóch minutach wyjęłam walkmana i zaczęłam słuchać Avril…