…wreszcie jest wolne, a Monisia oczywiście [bo jakby nie było kiedy] chora jest…no i siedzę sobie w domciu, przy kompie [ofkorz jakbym była zdrowa robiłabym dokładnie to samo]…czesm chodze do mego TV i oglądam coś…czasem też do lodóweczki popatrzeć na jej wnętrzności…ale na tym świat się nie kończy, prawda?…jutro zaś po sprzątnięciu tego co mi mamusia będzie kazała i po wynudzeniu się na 19 idę do teatru…gdyż ja teraz jestm pożądny człowiek…idę sobie na jakis melodramat o wdzięcznym tytule ‚MIŁOŚĆ to takie proste’…podobno ma tam grac ktos znany, bo mi kumpela mowiła, ale że ja nie oglądam tych beznadziejnych polskich telenowel [Klanu i Na wspólnej do nich nie zaliczam :P ] to nie znam tego pana…
nie wiem kiedy się święta zaczynają czy może juz sie zaczęły…w każdym razie życze wszystkim smacznego jajka [jajeczka na mej wigilii klasowej były normalnie mniam...reszta też], mokrego śmingusa [obyście pływali w pobliskim zbiorniku wodnym], miłej wyprawy do kościoła ze święconką [ktos musi zaciągnąc ten 45 kilowy koszyk do kościoła aby ksiądz go w 5 sekund poświęcił], no i oczywiście udanego odpoczynku po totalnej wyżerce…a jeszcze na koniec miłego powrotu do szkoły…:P…sobie tez tego ostatniego życze…