…mój długi weekend zaczyna sie z dniem dzisiejszym, w sumie to już sie zaczął…informuje, że [niestety ofkorz] klasowka z fizy odbyła sie dzisiaj… nie byłoby tak źle gdyby wszystko mi sie nie pomyliło, ale 2 może dostane, nie podnesie to mojej średniej z fizyki, ale lepsze 2 niż 1…a w szkole to nic ciekawego sie nie dzieje, oprócz pracowitej fizyki reszta lekcji była nudna i beznadziejna…na dwóch anglikach i wychowawczej mieliśmy próbe przedstawienia, które będzie miało swoja premiere na zakończanie roku i zapowiada sie totalna klapa, ja jestem w chórze, choć śpiewać totalnie nie potrafie…postanowiłam z koleżanką Lucynką że będziemy fałszować najgłośniej jak potrafimy…z przykrością oznajmiam że jest to ostatna moja notka w tym tygodniu, gdyż jutro jade sobie z mą familią w góry, dokładnie na Słowacje…byłam tam już ileśtam razy i bardzo mi sie podobało…mam nadzieje ze bede sie dobrze bawic…już czuje braki tej wyprawy gdyz mój piesek kochany niestety nie jedzie z nami i bidulka została wywieziona na wieś [a dzisiaj ma imieninki - Rita 29.04 - wszystkiego naj Rituś] chociaż chyba nie będzie jej tak źle na wsi…pogania troszke kotka [bo to jedyne zwierze tam żyjące] pożre sobie trawki [niczym krówka] i będzie całymi dniami robic to co kocha czyli obijac się ewentualnie spac…złapałam sie dzisiaj na tym że chciałam zawołać mego pieska ale w pore sobie przypomnialam ze jej nie ma…co to by było gdyby jej na zawsze już nie było…wyrzuć ze swego pustego mózgu te myśli Moniko…no więc czas kończyc gdyż odezwała sie moja druga połowa, niekoniecznie lepsza…pozdrówka i ja sobie życze miłego wypoczynku i wam też…O! wyśle wam pocztowke…

a to jest mój mały potworek

27860_l.jpg