levander blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2003

    Tak se siedze zmęczona i przybita…ale pomimo to bardzo happy…jestem w wyjątkowo prosiaczkowym nastroju dzisiaj a to z bardzo błahego powodu…idę sobe dziś z Lucy i Paulina do Silvera na Prosiaczka i Przyjaciele…dzisiaj jest premiera i żeśmy sie uparły żeby iść na premiere i idziemy rzecz jasna…tak se myśle że dzisiaj był bardzo dziwny dzień…miałam w szkole tylko trzy lekcje [powinnam miec osiem]…do tego na angliku sprawdzalismy przez cala lekcje prace domową a mianowicie trzy zadanka ktore ja w domu zrobilam w piec minut..potem na niemcu dla odmiany robilismy cztery cwiczenia przez cala lekcje…a na OC czyli PO facet o czyms gadal a my go nie słuchaliśmy…potem w polowie OC se poszlismy z pania od anglika do galerii oglądac naprawde bardzo fajne zdjęcia…dowiedzialam sie podczas ich oglądania wielu interesujących rzeczy…np. że Lucy na serio zarywa do paszteta klasowego zwanego potocznie Damianem, że ja chodze od pół roku z kolegą z klasy którego że tak powiem nie toleruje, jest koleś troche napastliwy i do tego mnie zdradza z nikim innym jak Lucy zaś owy pasztet – Damian – woli mnie niż Lucy gdyż u Lucy nie ma na co popatrzeć…hehe…i dobrze…wreszcie ktos mnie chce tylko szkoda ze taki…eh…nie ważne co tam bede narzekać…jak już sie doczołgałam do domu to sie okazało że jestem tak genialna że aż podziw bierze : zapomnialam rano wziąśc kluczy…i se czekalam godzine pod drzwiami a potem mnie siąsiadka przygarnęła i u sąsiadki spędzilam kolejna godzinę…lalala…ma torba sie uginała pod ciężarem kosmetyków jakie ja i ma mam zamowilysmy w Avonie, a że ma kumpela jest konsultantka i u niej zamówiłam to geniusz przyniósł mi wszytsko do szkoły…ale co tam ja sie nie podddaje…hehe…tak se myśle że muszę połazic po wszych blogach bo ostatnio troche sie zaniedbałam…więc tylko jak wróce z kina zrobie se małą wycieczkę…papa…och! zapomniałam sie pochwalić że dostalam wczoraj 6 z informatyki…ja i Domi jako jedyne dostalysmy z klasy 6 [za twarz ofkorz], a tak skromnie dodam ze była to tylko i wyłącznie moja zasługa :)

    …Jezu!!! tak gorąco to od początku świata nie było…wszystko jest jakby takie bardziej rozmazane a tramwaje sie chyba specjalnie tak wolna wloką zeby sie moza bylo rozkoszowac wspaniałym zapachem potu…nie ma co świat zmierza ku zagladzie i to mi sie wcale nie podoba…nie wiem co pisac bo moj brat wytrącił mnie wlaśnie z równowagi…kurde…skupic sie nawet nie mozna z reszta z mego mozgu juz sie dawno zrobila papka, przy tej temperaturze to nic sie nie uchroni…och tak dzisiaj dzień mamy wiec ja i swej mamie i waszym zycze wszystkiego naj i wogóle…jutro sie wyspie bo do szkoly dopiero na 10…tralalalala….no i to by bylo chyba na tyle…ide sie schowac do lodówki bo przynajmniej tam jest chlodno…przy okazji se cos zjem i bedzie jak w raju…i pamiętajcie:
    !!NADCHODZI KONIEC ŚWIATA!!

    …teraz dla odmiany jestem przykra nie glupia..lalalalala….fajny dzis dzien….prawda??? mnie sie tez tak wydaje…hehe…nie ma to jak pogadac ze soba…z kims na tym samym poziomie intelektualnym a nawet niższym…lalalala…nie ma co ide sie uczyc bo nauka to podstawa…hehe…tralalala…jedaem sobie z ma kumpela Dorothy gdzies w te wakacje jak dobrze pojdzie a jak pojdzie zle to sie zobaczy…wpadne wtedy do was wsztskich po koleji i zrujnuje wam wasze poukladane zycie…hehe…zaproszen nie trzeba wysylac bo ja jestem mistrz w wpychaniu sie tam gdzie mnie nie chca…lalalalala…..juz mi sie po nocach snia e sentencje łacińskie…no ofkorz jeszcze mi sie moji meżowie snią po nocach, ale to juz inna sprawa…hehe…zimno jest na zewnatrz, wiecie??? jak idziecie tam za okno to zalóżcie sobie swetra albo kurtke bo zmarzniecie i jeszcze szalik, czapke i rekawiczki no i kalosze obowiązkowe no i stroj na aleksandrowska na zabawe gotowy…hehe…czuliscie sie kidys tak źle ze az dobrze??? ja wlasnie to mam….miewam tez dzisiaj czesto zmiany nastroju…przed chwila bylam smutna a teraz jestem przykra…to tak jak na poczatku notki…hehe…mam tez kilka wcielen…teraz macie doczynienia z Moniką Schmitt …innym razem mogla to bym Monika Wood z Hollywood…ach tyle ich jest ze do jutra bym wymieniala…tralalalala…a na koniec cos wam powiem…podoba mi sie piosenka zespołu Łyz ta najnowasza…moge wam zanucic…lalalalalalala…lalalalala… kojarzycie??? to dobrze…adije moje małe, cudowne robaczki :P

    tralalala…Mr.Sexy Ryan bez koszuki…czy wam tez sie to wydaje śmieszne????

    …motto życiowe mojej kumpeli brzmi:
    „chciałabym aby mi sie tak chciało jak mi sie nie chce”
    …no i ja sie wlasnie tak czuje…chociaz chce mi sie cos tylko za bardzo nie wiem co…hmm…ale ja mam tak czesto wiec nie warto sie nad tym zbytnio wysilac myślowo…jejku cos mi sciska czache i trudno mi sie dzisiaj mysli, nawet odrabiajac anglika osiem zdan pisalam pół dnia…nie wiem co sie ze mna dzieje…nawet teraz totlne zaćmienie i do tego jeszcze nie trafiam w literki…jak by to powiedział mój były kolega z harcerstwa [już sie w harcerstwo nie bawie] „ty nie jestem od trafiania” ale wolałabym nie pisac jedego wyrazu przez pól godziny zwłaszcza ze ten wyraz sklada sie z dwóch literek…dzisiaj miałam ochote na chrupki z kakaem [nie lubie mleka, ble] ale jak rano były chrupki to nie było mleka a teraz jak jest mleko to nie ma chrupek…masakra…chociaz zakladam ze zanim bym sobie ten posilek przygotowala to by mi sie odechcialo jesc albo by mi przyszła ochota na cos innego…ech i jak ja mam normalnie zyc…ogladałam sobie na Mtv Polska Making the Video – LP — Somewhere I Belong…oni są równo powaleni, ale i tak ich kocham…tak sie ostatnio zastanawiałam jaki bedzi LP drugi singiel z Meteory i doszłam do wniosku ze mile widziana jest piosnka Numb lub Lying From You…reszta tez jest cool ale te songi mnie normalnie w fotel wgniataja…czeka mnie pracowity tydzien wiec jest taka mozliwosc ze nie bede notek dodawac do konca maja nawet…nie no tyle czasu to ja nie wytrzymam…w każdym razie moze sie pojawic jedna w tygodniu alebo cos w ten styl…doszłam tez do wniosku ze za czesto dodaje notki bo czasem nawet co dziennie a to najlepsza droga do uzaleznienia…tzw. notkoholizmu…musze sie opanowac, wziąśc kilka głębszych oddechów i….nie wiem co…dzisiaj jest program Mr. Wiśniewskiego…nie oglądajcie tego może jak będzie miał małą oglądalność to go zdejmą z anteny…21:45-22:30 nikt nie ogląda tvn…potem możecie bo jest fajny film Totalna Magia…

    Och! a tu znowu pan Lee Ryan i tym razem też z pieskiem…dobra teraz pytanie miesiąca: co robi Mr.Ryan ?? pytanie jest z tych typu 2+2=?? ale włączcie wyobraźnie na najwyższe obroty…i bądzcie oryginalni…

    …no dobra nie oszukujmy się, jestem głupia i tyle…nie żeby to było cos złego bo odrobina głupoty nikomu jeszcze krzywdy nie zrobiła…ale…ach…z resztą co ja bede wam pisac tu tuaj wy i tak dobrze wiecie ze Monisia jest chora na nieuleczalna głupote…pan od wf-u doszedł do wniosku ze mam za glony smiech… i ze podczas lekcji wf-u tylko mnie slychac, ale co ja na to poradze…taka juz jestem nie wyżyta…miałam bardzo intensywny tydzień który mam nadzieje intensywnie szybko sie skonczy i nadejdzie tydzień mniej intensywny bo ja już umieram powoli…tylko jedna myśl trzyma mnie przy życiu…ze kidys skończe LO i pójde na studia a potem skończe studia z najlepszym w historii swiata wynikiem [wszyscy na sali sie smieją], a nastepnie wyjde za mąż za jakiegos bogatego przystojaniaka typu Orli Bloom lub Lee Ryan a na koniec umrę jako szanowana i uwielbiana aktorka która w swym jakże krótkim gdyż tylko 120 latnim życiu zdobyła najwięcej w historii Oscarów [znowu smiech na sali]…ludzie będą mnie wielbić do końca swego życia i miłośc do mnie przekazywać z pokolenia na pokolenie…będą płakać za mna przez wieki, ku pamięci mej skromnej osoby będa stawiać mi pomniki i nazywać szkoły mym imieniem…aż w końcu nadejdzie koniec świata gdyz w ziemie walnie wielki kamień nazwany przez tych którzy przeżyli moim imieniem…ale ja mam nierówno pod sufitem…

    …nie chce mi sie nic totalnie robić, ani uczyć, ani nawet tu siedzieć i pisac tej notki, gdyż nadal jestem pod wielkim wrażeniem wczorajszego meczu…widzieć tych wszystkich skoczków z tak bliska to było coś…jak byście mnie wczoraj widzieli…hehe…normalnie jak małe dziecko…stałyśmy we trzy jak najbliżej sie dało i wlepiałyśmy swe oczka w naszych wspaniałych że tak powiem Idoli…autografów nie mam bo nie było jak ich dostać, tylko ci co byli pod krytą trybuna mieli jako taki dostęp, bo oni zapłacili więcej [tak se to tłumaczyłam]…ogólnie było fajnie i teraz wszystko mi się kojarzy z Martinem Schmittem lub Hanim…boshe jaka ja jestem głupia, ale co tam za tydzień mi przejdzie, więc teraz spodziewajcie sie w każdej notce wzmianki o mych wspaniałych przeżyciach z meczu…mam też kilka zdjęć, więc jak sie juz wywołaja to wam może pokaże [zalezy jak na nich wyjde, tzn. na nim bo jestem tylko na jednym] już planujemy gdzieś tak w zimie wypad na skoki, tylko to ofkorz nie zależy ode mnie :) a szkoda bo ja to bym już dziś wyjechała…najśmieszniejsze to było to że chyba nikt na ten mecz nie przyjechał dla polskich artystów…bezstronnicznośc rulez…nie ma faworytów, ale jak komentator mowił Hannawald lub Schmitt to wszystkie laski sie darły jak nie wiem [ nie wykluczając mnie :P ]…a jak mówił nazwisko jakiegos z RAP-u to niktórzy sie zastanwiali kto to ? [ nie wykluczając mnie :P]…dobra nie będę was już zanudzać, bo widze że połowa już kima a druga połowa sięga po poduszki…miłych snów i do miłego ludziska… :P

    …nie wiem od czego zacząc…tak wiele rzeczy dzieje się na tym świecie…dziś dzień zagłady gdyż musiałam wrócić do szkoły…ale nie było tak źle jak być mogło…na religi ksiądz mnie nawet rozbawił mówiąc że jak mu pokaże mój zeszyt to postawi mi 5 na koniec…ciekawe czy ktoś w klasie prowadzi zeszyt do religii??? pewnie tylko pupilka wszystkich nauczycieli powszechnie znana jako Bulinka lub [tak ją nazywa ma wychowawczyni i wcale jej nie faworyzuje] Justysia…aż się żygać chce na sam jej widok…tak jej nie lubie że kiedyś jej to nawet powiem :P…ja wogole nie lubie tej klasy, trzymam się z Lucy, Karo i Domi i to mi starcza, bo takich dwóch jak nas cztery to nie ma ani jednej…ostatnio koleżanka z klasy której też nie trawie podeszła do nas i pyta sie czy nie mogłybyśmy sie śmiać ciszej bo jej walkmana zagłuszamy…kurde no walkmana niech se lepiej kupi nowego a nie takim ze średniowiecza szpanuje…już kilka razy Monisia wam wspominała o klasowce z fizy i jak to źle jej poszło…i jakie było me zaskoczenie jak pani oddaje kartkówki a tu Monika M. cztery z minusem…a ja stoje i sie na nia patrze:
    -przepraszam co?? [to ja]
    -cztery… [fizyca]
    -może pani powtórzyć?? [znów ja]
    -cztery… [fizyca]
    -cztery?? [zdezorientowna Monika]
    -idź mi stąd… [fizyca]
    …usiadłam i nadal nie wierząc że dostałam 4 przesiedziałam reszte fizyki z otwatrtymi ustami gapiąc się na Bulinke ktora [niestety] dostała 5…ona i jej brat to prymusy w naszej szkole, takie z nich przymuły że aż przykro…
    …już w te sobote będzie coś czego nikt chyba nie przewidział…Monika czyli JA jedzie na mecz piłki nożnej do Wawy…ja tak kocham piłke nożną jak kibic Widzewu kocha ŁKS…hehe…a czemu tam jade?? bo to jest niezwykły mecz…szczegóły tu …i tym sposobem możecie poznac me kolejne wcielenie…fanke skoków narciarskich…będziecie sobie mnie mogli obejrzeć na ekranach swych telewizorów na tvn-ie…jeśli mnie wypatrzycie w tłumie innych ludziów…ta najpaskudniejsza to będę na 100% JA…
    …a ten oto poniższy pikczer dedykuje nikomu innemu jak sobie i wszystkim fankom/fanom piknego Mike’a

    29631_l.jpg

    …pikne ma buciki :P
    …i na koniec wszystkim gimnazjalistom zycze powodzenia na examsach…jak ja je zdałam to i wy zdacie…miała nie dużo punktów bo 68 [27 z polaka, a 41 z matmy]ale lepsze to niż nic…do LO mnie przyjęli i jest cool, tzn. nie jest ale ciiii…..

    …tak sobie siedze i nic nie robie i postanowiłam napisac te notkę, bo ach…czuje sie taka szczęśliwa…dobra ale po koleji…dzis byłam w kinie z klasą na filmie Makrokomos i był nawet niezły…ptaszki były słodkie…kilka momentów było niezbyt smacznych…. np. jak jakis ptak zjadł małego pingwinka, wtedy na serio az płakałam…* cry*…a wogóle to dzis sa urodziny mej kumpeli Lucy…ona i tak tu nie zajrzy ale i tak wszystkiego naj Lucy…jeśli jesteście z Łodzi i słuchacie radia Eska i słuchaliście go konkretnie dzisiaj tak około 7:50 to mieliscie okazje słyszeć właśnie ową Lucy odbierającą życzonka i tort Eski kóry otrzymała…nie chwalac się… tylko i wyłącznie dzieki mnie…haha…wczoraj wysłałam sesemesa i dzis rano do mnie dzwonili, a potem do Lucy…ale ona śmiesznie brzmiała na antenie…a potem wchodzi do kina taka roześmiana od ucha do ucha…i sie rzuciła na mnie …mam tylko nadzieje że tortem sie podzieli…jest jeszcze jeden powód czemu Monisia M. znana jako Levander jest taka happy, ale nie chcąc zapeszyć Monisia wam nie powie…później…jutro może…albo jeszcze może dzisiaj..ale wątpie…

    …doszłam sobie do wniosku czytając tematy na maturce że jak ja będę miała podobne to naprawde jej niezdam :( ale z drugiej strony to nie będzie tak źle… ja jeśli będzie można zdawac taki temat a podobno będzie można to zdam sobie historie filmu :P bo na WOK-u to mamy cały czas teraz [ w końcu klasa filmowo-multimedialna ] a mnie to wchodzi gładko bo mnie to poprostu interesuje…
    …dzisiejszy dzień zapowiadał się bez wrażeń, ale wszystko się zmieniło już z samego rana…najpierw jak miałam pojechać do teatru to pomyliły mi sie tramwaje i zamiast w 15 wsiadłam w 5 [zdarza sie], która wywiozła mnie gdzieś gdzie być nie powinnam :P do tego dziś bylo tak strasznie HOT… na czym skończyłam??? ach tak …więc jak w końcu dobiłam do teatru [byłam lekko spóźniana, więc biegłam] to okazało się że przedsawienie się opóźnia…potem wkroczył jakis facet i oznajmił nam że przedstawienia nie będzie bo jeden aktor zaslabł…i nie wiedza kiedy sie ocknie…no i wysłal nas w cholere :P…więc ja i me kumpele postanowiłysmy najpierw przejść sie na pietryne, a potem do Galerii Łódzkiej…a jak szłyśmy po drodze to po raz pierwszy w mym krótkim życiu widziałam prawdziwego trupa… taki sobie leżał przykryty czarnym plastikowym workiem … *ble ble* …ale jakoś to zbytnio mną nie wstrąsnęło zaś moje kumpele Domi i Karo aż uciekły na druga srtone ulicy, ja z Lucy przegalopowałyśmy koło trupa szybciutko i nawet dreszczyka nie dostalyśmy :P …potem już było bez niespodzianek…ale jak z mą inna kumpelą Dorotka poszłam do Carfura…tzn. pojechałam to naprawdę moge stwierdzić że ona ma niezwykły dar do gubienia się, bo chyba ze dwa razy nie wiedziałam gdzie jesteśmy…ale w końcu po trzech przesiadkach dotarłyśmy do celu… mogę wam zadac zagdkę??? no dobrze nie widze sprzeciwu…więć tak:
    Jest sobie takich trzech facetow, każdy z nich ma po 15 zyli…idą sobie ulicą i zobaczyli na wystawie pewnego sklepu zegar, który kosztował 15 zyli, no i postanowili sie na niego złożyć ofkorz po 5 zyli…no i jak se juz poszli to sprzedawca w sklepie stwierdził że ten zegar był zepsuty i postanowił im oddac 5 zyli …wysłał swego syna – Zdzisława – żeby im te kase oddał…no i Zdzisław doszedł do wniosku że trudno będie mu podzielić te 5 zyli na trzech, więc doszedł do wniosku że da im po zylu a dwa zachowa sobie… no i jak im oddał te pieniądze to wychodzi na to że kazdy z nich zapłacił po 4 zyle, a 4 x 3 = 12, Zdzislaw miał jeszcze 2 zyle więc wychodzi 14, a gdzie podziała się złotówka ????
    Jak ktos nie rozumie to znaczy że ja cos pokręciła… a odpowiedzi na tę zagadke nie znam więc wy coś wykombinujcie…
    …a teraz coś specjalnie dla kruchej:

    29374_l.jpg

    …wlasnie siedze sobie w szkole i mam WOK, bardzo lubie WOK, a czemu..?? to jest bliżej nieokreślone…bardzo intensywnie uczestnicze w owej lekcji…wysłałam już 3 SMS-y…a koleżanka podnieca sie oglądając pewnego kolege za oknem…który nieudolnie gra w piłkę nożną ze swoimi kolegami…owy kolega zwie się prawdopodobnie Adam Małysz [ofkorz nie wiemy jak on sie naprawde zwie i dlatego wymyśliłyśmy mu taką ksywe, on naprawde przypomina Adasia]…ma bujne kręcone włosy, które wiatr mu piknie rozwiewa…ależ on jest śmieszny…hehe…ustawiłam sobie na pulpicie zdjątko mego małego potworka…jaka ona śliczna…a teraz zakasam rękawy bo trza sie w końcu wziąść do roboty…papa…


    • RSS