…tak sobie siedze i nic nie robie i postanowiłam napisac te notkę, bo ach…czuje sie taka szczęśliwa…dobra ale po koleji…dzis byłam w kinie z klasą na filmie Makrokomos i był nawet niezły…ptaszki były słodkie…kilka momentów było niezbyt smacznych…. np. jak jakis ptak zjadł małego pingwinka, wtedy na serio az płakałam…* cry*…a wogóle to dzis sa urodziny mej kumpeli Lucy…ona i tak tu nie zajrzy ale i tak wszystkiego naj Lucy…jeśli jesteście z Łodzi i słuchacie radia Eska i słuchaliście go konkretnie dzisiaj tak około 7:50 to mieliscie okazje słyszeć właśnie ową Lucy odbierającą życzonka i tort Eski kóry otrzymała…nie chwalac się… tylko i wyłącznie dzieki mnie…haha…wczoraj wysłałam sesemesa i dzis rano do mnie dzwonili, a potem do Lucy…ale ona śmiesznie brzmiała na antenie…a potem wchodzi do kina taka roześmiana od ucha do ucha…i sie rzuciła na mnie …mam tylko nadzieje że tortem sie podzieli…jest jeszcze jeden powód czemu Monisia M. znana jako Levander jest taka happy, ale nie chcąc zapeszyć Monisia wam nie powie…później…jutro może…albo jeszcze może dzisiaj..ale wątpie…