…nie chce mi sie nic totalnie robić, ani uczyć, ani nawet tu siedzieć i pisac tej notki, gdyż nadal jestem pod wielkim wrażeniem wczorajszego meczu…widzieć tych wszystkich skoczków z tak bliska to było coś…jak byście mnie wczoraj widzieli…hehe…normalnie jak małe dziecko…stałyśmy we trzy jak najbliżej sie dało i wlepiałyśmy swe oczka w naszych wspaniałych że tak powiem Idoli…autografów nie mam bo nie było jak ich dostać, tylko ci co byli pod krytą trybuna mieli jako taki dostęp, bo oni zapłacili więcej [tak se to tłumaczyłam]…ogólnie było fajnie i teraz wszystko mi się kojarzy z Martinem Schmittem lub Hanim…boshe jaka ja jestem głupia, ale co tam za tydzień mi przejdzie, więc teraz spodziewajcie sie w każdej notce wzmianki o mych wspaniałych przeżyciach z meczu…mam też kilka zdjęć, więc jak sie juz wywołaja to wam może pokaże [zalezy jak na nich wyjde, tzn. na nim bo jestem tylko na jednym] już planujemy gdzieś tak w zimie wypad na skoki, tylko to ofkorz nie zależy ode mnie :) a szkoda bo ja to bym już dziś wyjechała…najśmieszniejsze to było to że chyba nikt na ten mecz nie przyjechał dla polskich artystów…bezstronnicznośc rulez…nie ma faworytów, ale jak komentator mowił Hannawald lub Schmitt to wszystkie laski sie darły jak nie wiem [ nie wykluczając mnie :P ]…a jak mówił nazwisko jakiegos z RAP-u to niktórzy sie zastanwiali kto to ? [ nie wykluczając mnie :P]…dobra nie będę was już zanudzać, bo widze że połowa już kima a druga połowa sięga po poduszki…miłych snów i do miłego ludziska… :P