…no dobra nie oszukujmy się, jestem głupia i tyle…nie żeby to było cos złego bo odrobina głupoty nikomu jeszcze krzywdy nie zrobiła…ale…ach…z resztą co ja bede wam pisac tu tuaj wy i tak dobrze wiecie ze Monisia jest chora na nieuleczalna głupote…pan od wf-u doszedł do wniosku ze mam za glony smiech… i ze podczas lekcji wf-u tylko mnie slychac, ale co ja na to poradze…taka juz jestem nie wyżyta…miałam bardzo intensywny tydzień który mam nadzieje intensywnie szybko sie skonczy i nadejdzie tydzień mniej intensywny bo ja już umieram powoli…tylko jedna myśl trzyma mnie przy życiu…ze kidys skończe LO i pójde na studia a potem skończe studia z najlepszym w historii swiata wynikiem [wszyscy na sali sie smieją], a nastepnie wyjde za mąż za jakiegos bogatego przystojaniaka typu Orli Bloom lub Lee Ryan a na koniec umrę jako szanowana i uwielbiana aktorka która w swym jakże krótkim gdyż tylko 120 latnim życiu zdobyła najwięcej w historii Oscarów [znowu smiech na sali]…ludzie będą mnie wielbić do końca swego życia i miłośc do mnie przekazywać z pokolenia na pokolenie…będą płakać za mna przez wieki, ku pamięci mej skromnej osoby będa stawiać mi pomniki i nazywać szkoły mym imieniem…aż w końcu nadejdzie koniec świata gdyz w ziemie walnie wielki kamień nazwany przez tych którzy przeżyli moim imieniem…ale ja mam nierówno pod sufitem…