Tak se siedze zmęczona i przybita…ale pomimo to bardzo happy…jestem w wyjątkowo prosiaczkowym nastroju dzisiaj a to z bardzo błahego powodu…idę sobe dziś z Lucy i Paulina do Silvera na Prosiaczka i Przyjaciele…dzisiaj jest premiera i żeśmy sie uparły żeby iść na premiere i idziemy rzecz jasna…tak se myśle że dzisiaj był bardzo dziwny dzień…miałam w szkole tylko trzy lekcje [powinnam miec osiem]…do tego na angliku sprawdzalismy przez cala lekcje prace domową a mianowicie trzy zadanka ktore ja w domu zrobilam w piec minut..potem na niemcu dla odmiany robilismy cztery cwiczenia przez cala lekcje…a na OC czyli PO facet o czyms gadal a my go nie słuchaliśmy…potem w polowie OC se poszlismy z pania od anglika do galerii oglądac naprawde bardzo fajne zdjęcia…dowiedzialam sie podczas ich oglądania wielu interesujących rzeczy…np. że Lucy na serio zarywa do paszteta klasowego zwanego potocznie Damianem, że ja chodze od pół roku z kolegą z klasy którego że tak powiem nie toleruje, jest koleś troche napastliwy i do tego mnie zdradza z nikim innym jak Lucy zaś owy pasztet – Damian – woli mnie niż Lucy gdyż u Lucy nie ma na co popatrzeć…hehe…i dobrze…wreszcie ktos mnie chce tylko szkoda ze taki…eh…nie ważne co tam bede narzekać…jak już sie doczołgałam do domu to sie okazało że jestem tak genialna że aż podziw bierze : zapomnialam rano wziąśc kluczy…i se czekalam godzine pod drzwiami a potem mnie siąsiadka przygarnęła i u sąsiadki spędzilam kolejna godzinę…lalala…ma torba sie uginała pod ciężarem kosmetyków jakie ja i ma mam zamowilysmy w Avonie, a że ma kumpela jest konsultantka i u niej zamówiłam to geniusz przyniósł mi wszytsko do szkoły…ale co tam ja sie nie podddaje…hehe…tak se myśle że muszę połazic po wszych blogach bo ostatnio troche sie zaniedbałam…więc tylko jak wróce z kina zrobie se małą wycieczkę…papa…och! zapomniałam sie pochwalić że dostalam wczoraj 6 z informatyki…ja i Domi jako jedyne dostalysmy z klasy 6 [za twarz ofkorz], a tak skromnie dodam ze była to tylko i wyłącznie moja zasługa :)