…po raz pierwszy od dłuższego czasu wydostałam sie z domu na świeże powietrze i raczej jestem z tego faktu zadowolona…poszłam sobie z moją kumpelą Dorotką do marketu Carfura [nie wiem jak to sie pisze] no i sobie tam połaziłyśmy trochę i pokupowałyśmy conieco…przy okazji się wyperfumowałam moim ukochanym Pret’a'Porte i teraz piknie pachne…och uwielbiam ten zapach…miałam sobie kupić szampon do wlosów koloryzujący, no i oczywiście sobie kupiłam…stalam przed tą półką chyba z pół godziny nie mogąc nie na nic zdecydować, aż w końcu wybrałam kolorek cimny fiolet [miałam ochote na czerwień, ale się rozmyśliłam] no i teraz zabije Dorotke jak mi wyjdzie niewiadomo co, gdyż ona mi doradziła ten kolor…przyokazji dowiedziałam sie kilku ciekawych i przyznam że w pewnym sensie smutnych rzeczy…po pierwszy moja koleżanka z gimnazjum – Paulina – miała wypadek samowchodowy [zderzenie czołowe] i nie żyje…w sumie to smutno mi, ale ja i tak z nią nie utrzymywałam kontaków i nigdy sie nie przyjaźnilysmy, ale i tak mi smutno :( a po drugie [to mnie trochę śmieszy] moja inna koleżanka [której imienia nie będę przytaczać] z którą sie przyjaźniłam w przedszkolu teraz jest w ciąży :P no cóż nie będę płakać, bo się już z nią nawet nie zadaję, a z resztą jak sie nie myśli to się tak ma…chociaż z drugiej strony to mi jej trochę żal…ladna jest i dobrze się zawsze uczyła, no i chciała zostać modelką, a teraz bedzie mamusią :) widzialam ją kiedyś w tramwaju z jakimś chłopakiem i tak się jej przylookałam i wtedy doszłam do wniosku że przytyła, teraz już wiem przynajmniej czemu…nie wiem czy jej współczuc czy co, ale w końcu to nie moja wina, ja jej dziecka nie zrobiłam :P musicie mi uwierzyć na słowo :)w piątek zobacze się z moja ukochaną klasą po raz ostatni w tym miesiącu i przez następne dwa miechy postaram sie ich nie widywać [oczywiście nie wszystkich bo o dziwo są tacy których lubie]…blogi coraz częściej cos odwalają i mnie to wcale nie cieszy…nidługo przyjdzie taki moment że będe chciala wejść na swego bloga a tu mnie sie pojawi zgrabny napis 404 : strona nie istnieje…to bedzie oznaczalo nic innego jak koniec świata…wiem że przynudzam z tym końcem świata, ale mam przeczucie że nastapi on akurat podczas mojego istnienia na ziemii…zmykam bo mnie nic innego nie przychodzi do głowy niż totalna zaglada, był taki film z Elijahem Woodem „Dzień zagłady” fajny był, no i Armageddon, jeszcze byl jakis fajny ale nie pamiętam tytułu…eh…idę czytac sobie Bravo! znikam :)

kelly.jpg
You are my best friend,
And I love you.
You were always there to love me.
When I didn’t even love myself,
You bring out the best in me,
And I thank you.
Thank you for my life thanks for your advice,
Your wisdom and your strength.

My earth angel,
Thank you I’m so grateful,
For trusting me and loving me,
With your love unconditionally.