…w końcu zebrałam siły i przytknęłam moje paluchy do klawiatury by cos napisać…wróciłam już w niedziele ale mnie się nie chciało nic pisać…teraz wyjeżdzam dopiero 10 lipca gdzieś nad jakieś jeziora, a do tego czasu bede odwiedzać ludzi ktorych dawno nie widzialam, nie ważne że oni pewnie nie chcą mnie widzieć…w sumie to nie ma o czym pisać, bo jak zawsze siedzie w chałupie i sie obijam, ale to szczegół…a tak poza tym to znudził mi sie tamten szablon i se inny walnęłam…ten jest soł słit że sie napatrzeć nie mogę :) juz od pewnego czasu trwa u mnie BLUE-mania i na razie sie nie zanosi na zmianę obiektu moich godzinnych rozmyśłań…słucham ich non stop i juz mnie sie baterie wszystkie pokończyły, ale od czego ma sie komputer…chyba pójdę cos zjęść bo nie mam na nic sily…jestem totalnie nie do życia dzisiaj…już niedługo umrę z nudów jak mnie ktos nie poratuje…ludzie wpadnijcie do mnie…ciągle do mnie przyłazi jedna istota i mnie ciąga wraz z mym psem po osiedlu a mnie sie juz nie chce i RITA ma jej tez dosyć…zrobię raz w zyciu cos pożytecznego i se juz pójde…

I was flexin’, anticipating,
I was wondering what I could say.
I was driving around, around in circles,
It’s a miracle I stayed away.

All I want to do is hold you tight,
Would you object if I called you mine?
Did you hear me right?
I’ll do you no wrong
And baby no frettin’ I just suggest we get it on