levander blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2003

    If you’re over me, I’m already over you
    If it’s all been done, what is left to do
    How can you hang up if the line is dead
    If you wanna walk, I’m a step ahead
    If you’re moving on, I’m already gone
    If the light is off then it isn’t on
    At least not today, not today, not today
    ’cause

    If it’s over, let it go and
    Come tomorrow it will seem
    So yesterday, so yesterday
    I’m just a bird that’s already flown away

    Laugh it off let it go and
    When you wake up it will seem
    So yesterday, so yesterday
    Haven’t you heard that I’m gonna be okay

    …no więc…zbliża sie szkoła więc trzeba sie nauczyć nie zaczynac zdania od „no więc”, bo są tacy nauczyciele którzy tego zwrotu bardzo nie lubią [np. moja babka od polskiego, niczym bazyliszek zabija wzrokiem]…no więc [jeszcze troche wykorzystam ten zwrot] bardzo mnie martwi koniec wakacji, gdyż szkoła jest dla mnie niczym koniec swiata, koniec z przyjemnosciami, ciągła nauka, no i jeszcze trzeba znosić te niewyżyte, odmóżdżone istoty potocznie zwane class-mates [to z angielskiego]…o nauczycielach to ja juz nie wspomne bo oni tylko czekaja na odpowiedni moment by nas wykonczyc i przyznam szczerze ze czesto im to wychodzi…ale ja sobie postanowilam cos w tym roku i sie nie dam….trzeba być twardym NIE miętkim…będą mnie przy tym podtrzymywać miłe wspomnienia z wakacji, bo o dziwo moje tegoroczne wakacje były udane tak w 90%, co dla mnie jest wielkim sukcesem…już w pierwszy dzień, od razu po zakończeniu roku szkolnego spędziłam bardzo fajne trzy dni u LUCY na działce [trzeba było uczcić koniec roku]…potem nudziłam sie przez troche wyczekując na dzień 10 lipca…z początku myślałam że obóz będzie kolejnym niewypałem w moim życiu, ale okazało sie że były to najlepsze dwa tygodnie tych wakacji…poznało sie fajnych ludzi, znowu miałam dosyć Doty [dla mnie to już nie nowość, kiedyś wytrzymałam z nią 23 dni, to był wyczyn godny OSCARA]…no i sie zaczął sierpień i nie było żądnych planów na życie…moja blue sis [sorry skatie, moze w przyszłym roku] ciągle mnie zapraszała do siebie nad morze, ale w takich momentach zawsze do akcji wkraczaja rodzice…ale jednak się nad nasze cudowne morze wybrałam, nie tak jak mi sie marzyło, ale zawsze coś…a jak było nad morzem?? no jak to nad morzem…wieje wiatr, swieci słoneczko, ludziki sie smażą, inne sie kapia w wodzie której temperatura była porównywalna do tej w morzu arktycznym, zaś jeszcze inne chodza bez celu po plaży, czasem zostają ukąszone przez wściekłą ose, później puchnie im ręka i bardzo boli, ale jak już wracaja do domu z niezbyt happy mina wszystko wraca do normy oprócz rozmiaru ukąszonej wcześniej ręki…no tak…czasem też [jak to było w moim przypadku] stoi sie na plaży z jakims panem [potocznie zwanym tatą] i pozuje do zdjecia…na przykład takiego…to jedyne zdjęcie które moge wam pokazać, inne sa dozowlone tylko dla niewidomych…nad morzem kupiłam sobie [tzn. tato kupił] torbę taka słodka i śliczna ze chyba zaraz wyjde na osiedle by nią troche zaszpanować, no może jednak nie gdyż teraz sobie siedze zblazowana, nieuczesana, bez śniadania [czyli głodna], cud że listonosz przezył jak mnie dzisiaj rano ujrzał w drzwiach wręczajac mi kopertę…tak więc, wstałam dzisiaj o chyba 10, a z łóżka wyciągnęła mnie chęc obejrzenia Mtv Video Music Awards które sobie dzisiaj w nocy nagrałam…nawet było fajne, chociaż byłoby miło obejrzeć całą gale [jak sie okazało 3 godziny nie wystarczyły i nie obejrzałam końcówki]…no ale nie ważne…nie chce wiecej nudzić i zwijam żagle…

    blue.gif
    Which [Rainbow Colours] are you?

    i’m so tired of being here
    suppressed by all of my childish fears
    and if you have to leave
    i wish that you would just leave
    because your presence still lingers here
    and it won’t leave me alone

    these wounds won’t seem to heal
    this pain is just too real
    there’s just too much that time cannot erase

    when you cried i’d wipe away all of your tears
    when you’d scream i’d fight away all of your fears
    and i’ve held your hand through all of these years
    but you still have all of me

    …se jade jutro nad morze z familią prawie całą [brat zostaje z psem, boshe biedny pies]…dawno sie nie było nad tym piknym, polskim Bałtykiem, wiec trzeba nadrobic zaległości…nie mam oczywiście w zamirach kąpieli w zimnej, lekko słonej wodzie, gdyż mnie to nie pociąga [zas pociągaja mnie inne rzeczy, ale nie ważne]…może nie tyle co nie pociaga, ale w każdym razie wole nie zostac zaatakowana przez śliczne morskie meduzy [kidys mnie taka paskuda poparzyła, ale to było daleko i dawno]…och! ale sie wczoraj podnieciłam :P leżalam sobie jak zawsze na łozku w mym pokoju oglądając jakis serial, no i jak nadeszła reklama to se ofkorz na Mtv przerzuciłam…no i cóż moje kolorowe oczka ujrzały ?? pikny telendysk LP…nowiutki i cudowny…do piosenki NUMB oczywiście…teledysk jest zajefany, NUMB ofkorz też…no i Chesterek takie fajne włoski ma, blondynek…jakby przytył troche…hmmm ale i tak jest pikny…no dobra jush nie przynudzam bo trzeba sie spakowac…zarelko na droge przygotowac, wloski umyc i piknie wygladac [co w moim przypadku rzadko sie zdarza ale moze chociaz zrobie cos zeby ludzie na moj widok nie uciekali w przerazeniu]…

    And I know
    I may end up failing too
    But I know
    You were just like me with someone disappointed in you

    BABY BOY YOU STAY ON MY MIND
    FULFILL MY FANTASIES
    I THINK ABOUT YOU ALL THE TIME
    I SEE YOU IN MY DREAMS

    BABY BOY NOT A DAY GOES BY
    WITHOUT MY FANTASIES
    I THINK ABOUT YOU ALL THE TIME
    I SEE YOU IN MY DREAMS

    AAH OH MY BABY’S FLY BABY OH
    YES NO HURT ME SO GOOD BABY OH
    I’M SO WRAPPED UP IN YOUR LOVE LET ME GO
    LET ME BREATHE STAY OUT MY FANTASIES

    …rodzinka sobie zrobiła dzisiaj imprezke z okazji nadchodzących imienin mego taty [to bedzie w niedziele] no i teraz sie wydzieraja w rytmy przebojoof lata takich jak nasza kochana chihuahua [nie wiem czy dobrze napisałam] w kazdym razie sąsiedzi i nie tylko raczej nie moga spać…oj chyba sie imprezka kończy…co tak wcześnie???

    ..na zdroofko i kimono…
    …ostatnio tak mi sie nudzi że aż se pomalowałam paznokcie na dwa kolory czego zazwyczaj nie robie, a jak juz robie to konczy sie to mała tragedią czyli maluje całe ręce pomijając przy tym paznokcie…ale teraz było inaczej wyszło mi to nawet przyzwoicie, i od tej pory me paznokcie błyszczą na niebiesko i różowo i jestem z nich niezwykle dumna…już nie długo jede nad morze i mam takie małe nadzieje na coś, ale nie wiem czy mam se robic nadzieje czy nie bo różnie bywa :) ale pozytywne myślenie chyba pomoże…miałam oglądac „Porywacze ciał” ale doszłam do wniosku ze potem nie bede mogla spac i zrezygnowałam, potem chcialam obejrzec jakas komedie romantyczna co na tvp2 leciała, ale jakos mnie nie wciągnęło i se poszłam…wiadomo co teraz robie przynajmniej…podoba mi sie ta piosenka BABY BOY YOU STAY ON MY MIND jak by ktos nie wiedzial to spiewa to Beyonce i Sean Paul…takie kurde fajne to jest…no to spadam bo juz na mnie krzycza…a tak na koniec: Fama śniłas mi sie wczoraj….

    I don’t want to be the one
    The battles always choose
    ‚Cause inside I realize
    That I’m the one confused

    I don’t know what’s worth fighting for
    Or why I have to scream
    I don’t know why I instigate
    And say what I don’t mean
    I don’t know how I got this way
    I’ll never be alright
    So I’m
    Breaking the habit
    I’m breaking the habit
    Tonight

    …jestem w obecnym momencie bardzo happy człowiekiem :P to foto ktore widzicie powyżej to okładka książki którą mam w swym posiadaniu…niestety nie bede jej na razie czytać, gdyż musze przebrnąć przez Pottera, ale już połowe mam za sobą, więc powinno jakoś pójśc :P czytac nie bede ale foty oblookałam…i są pikne…z tego co wiem jutro jade z rodzicami na wekend do Wawy i fajnie w sumie…ostatnio byłam tam w maju na meczu :P ale nie zwiedziłam zbyt dużo, w sumie to oprócz stadionu Legii nic nie było mi dane widzieć…ale wtedy mi to zbytnio nie przeszkadzało…teraz jednak bedzie inaczej, przynajmniej tak mi sie zdaje…rodzice już wywieźli mego piknego psiaka gdzieś, gdzie znajduje sie moj brat, bo ona nie może jechac z nami do Wawy… no cush, ja bede tęsknić, ona pewnie nie, bo ja ją chyba troche zbyt mocno przytulam :P …byłam dzisiaj w galerii łódzkiej i doszłam do wniosku [po raz kolejny] że nie lubie podróżować autobusami i tramwajami…dobrze że to było tylko 15 minut przebywania w tym okropnym autobusie, ktory w kazdej chwili mogł sie rozsypać, przynajmniej takie sprawiał wrażenie…no nic, nie bede juz nic o tym typie podrożowania pisac, bo mnie to niekoniecznie poprawia humor, ide do mojego Pottera :)

    Miss independent
    Miss self-sufficient
    Miss keep your distance
    Miss unafraid
    Miss out of my way
    Miss don’t let a man interfere, no
    Miss on her own
    Miss almost grown
    Miss never let a man help her off her throne
    So, by keeping her heart protected
    She’d never ever feel rejected
    Little miss apprehensive
    Said ooh, she fell in love

    What is this feelin’ takin’ over?
    Thinkin’ no one could open the door
    Surprise…It’s time
    To feel what’s real
    What happened to Miss Independent?
    No longer need to be defensive
    Goodbye, old you
    When love is true…

    …zainspirowana tym, że nie zawsze trzeba być czymś zainspirowanym, aby stworzyc notkę, postanowiłam oczywiście jedna stworzyć…więc ogolnie to się nic ciekawego nie dzieje…no tylko postanowiłam zmienić wygląd bloga na taki bardziej BLUE i sie udało…taki skromny ten lay ale mi sie bardzo podoba :) jakis czas temu zamówiłam sobie [tzn. tato zamówił] mi w necie książkę, którą już mam w domu i nie wiem jak mam sie za nia zabrać…jest ciężka, duża, ale piekna…Harry Potter & The Order Of Phenix, bo właśnie taki tytuł nosi ta książka jest moim nowym wyzwaniem…jeśli ktokolwiek z was zna sie troche na tych Potterowych sprawach, wie ze ksiązka jest po angielsku…oczywiście swiadomie dokonalam [tzn. tato dokonał] zakupu HP po angielsku…znam angielski, ale nie wiem czy az tak dobrze by zrozumieć całą tę gigantyczną książke [to prawie 800 stron mikroskopijnego druku], ale bede sie starac…zanim ja przeczytam to pewnie juz polskie wydanie wyjdzie :/ no cush….oprocz tego sie nic ciekawego nie zdarzylo…no po tym jak byłam na poczcie odebrać HP stwierdzam ze nie lubie tego miejsca…taki nieuprzejmy facet mi dawał tę paczkę i do tego tak dziwnie mi sie przyglądał…może ja mam jakies uprzedzenia, ale naprawde myślałam że sie zaraz na mnie rzuci i mnie zacznie dusić, na szczęście był za szybą…może dlatego go za nia trzymaja, zeby nie atakował ludzi :P no w kazdym razie puszczam pana pocztowego w niepamięć…no i nastała mała zaćma…jak ja nie lubie tego uczucia, kiedy próbuje sobie cos przypomniec i nic…i tak myśle i myśle i myśle i ciągle nic…to jest takie przytłaczające…to tak jak dzisiaj myślałyśmy z Dominiką jakie sobie piosenki ściągnąć, no i może ze trzy nam przyszly do głowy…a jak siedze w pokoju i cos robie to mi lata tyle roznych songów po glowie, boshe czemu ja tego nie zapisuje?? chyba zaczne :P nie chce nikogo zasmucać, ale zostało nam [ludziom poniżej 19 roku życia] jeszcze miesiąc obijania sie…boshe to mnie bardzo martwi bo ja tak lubie sie obijać…
    DOBRANOC i MIŁYCH SNÓW ŻYCZĘ!


    • RSS