If you’re over me, I’m already over you
If it’s all been done, what is left to do
How can you hang up if the line is dead
If you wanna walk, I’m a step ahead
If you’re moving on, I’m already gone
If the light is off then it isn’t on
At least not today, not today, not today
’cause

If it’s over, let it go and
Come tomorrow it will seem
So yesterday, so yesterday
I’m just a bird that’s already flown away

Laugh it off let it go and
When you wake up it will seem
So yesterday, so yesterday
Haven’t you heard that I’m gonna be okay

…no więc…zbliża sie szkoła więc trzeba sie nauczyć nie zaczynac zdania od „no więc”, bo są tacy nauczyciele którzy tego zwrotu bardzo nie lubią [np. moja babka od polskiego, niczym bazyliszek zabija wzrokiem]…no więc [jeszcze troche wykorzystam ten zwrot] bardzo mnie martwi koniec wakacji, gdyż szkoła jest dla mnie niczym koniec swiata, koniec z przyjemnosciami, ciągła nauka, no i jeszcze trzeba znosić te niewyżyte, odmóżdżone istoty potocznie zwane class-mates [to z angielskiego]…o nauczycielach to ja juz nie wspomne bo oni tylko czekaja na odpowiedni moment by nas wykonczyc i przyznam szczerze ze czesto im to wychodzi…ale ja sobie postanowilam cos w tym roku i sie nie dam….trzeba być twardym NIE miętkim…będą mnie przy tym podtrzymywać miłe wspomnienia z wakacji, bo o dziwo moje tegoroczne wakacje były udane tak w 90%, co dla mnie jest wielkim sukcesem…już w pierwszy dzień, od razu po zakończeniu roku szkolnego spędziłam bardzo fajne trzy dni u LUCY na działce [trzeba było uczcić koniec roku]…potem nudziłam sie przez troche wyczekując na dzień 10 lipca…z początku myślałam że obóz będzie kolejnym niewypałem w moim życiu, ale okazało sie że były to najlepsze dwa tygodnie tych wakacji…poznało sie fajnych ludzi, znowu miałam dosyć Doty [dla mnie to już nie nowość, kiedyś wytrzymałam z nią 23 dni, to był wyczyn godny OSCARA]…no i sie zaczął sierpień i nie było żądnych planów na życie…moja blue sis [sorry skatie, moze w przyszłym roku] ciągle mnie zapraszała do siebie nad morze, ale w takich momentach zawsze do akcji wkraczaja rodzice…ale jednak się nad nasze cudowne morze wybrałam, nie tak jak mi sie marzyło, ale zawsze coś…a jak było nad morzem?? no jak to nad morzem…wieje wiatr, swieci słoneczko, ludziki sie smażą, inne sie kapia w wodzie której temperatura była porównywalna do tej w morzu arktycznym, zaś jeszcze inne chodza bez celu po plaży, czasem zostają ukąszone przez wściekłą ose, później puchnie im ręka i bardzo boli, ale jak już wracaja do domu z niezbyt happy mina wszystko wraca do normy oprócz rozmiaru ukąszonej wcześniej ręki…no tak…czasem też [jak to było w moim przypadku] stoi sie na plaży z jakims panem [potocznie zwanym tatą] i pozuje do zdjecia…na przykład takiego…to jedyne zdjęcie które moge wam pokazać, inne sa dozowlone tylko dla niewidomych…nad morzem kupiłam sobie [tzn. tato kupił] torbę taka słodka i śliczna ze chyba zaraz wyjde na osiedle by nią troche zaszpanować, no może jednak nie gdyż teraz sobie siedze zblazowana, nieuczesana, bez śniadania [czyli głodna], cud że listonosz przezył jak mnie dzisiaj rano ujrzał w drzwiach wręczajac mi kopertę…tak więc, wstałam dzisiaj o chyba 10, a z łóżka wyciągnęła mnie chęc obejrzenia Mtv Video Music Awards które sobie dzisiaj w nocy nagrałam…nawet było fajne, chociaż byłoby miło obejrzeć całą gale [jak sie okazało 3 godziny nie wystarczyły i nie obejrzałam końcówki]…no ale nie ważne…nie chce wiecej nudzić i zwijam żagle…

blue.gif
Which [Rainbow Colours] are you?