You don’t need no friends
get back your faith again
you have the power to believe
another dissident
take back your evidence
it has no power to deceive

I’ll believe it when I see it, for myself

I don’t need no one to tell me about heaven
I look at my daughter, and I believe.
I don’t need no proof when it comes to God and truth
I can see the sunset and I perceive

…nie wiem jak wy ale ja doszłam do wniosku że czas na nowa notke :P szybko sie za to zabrałam, wiem, wiem…ale to nie chodzi juz nawet o to ze mi sie nie chce, chociaz o to tez…:P poprostu mnie to juz nudzi…całe te blogi, cały ten Net i wogole…wszystko mnie ostatnio nudzi tak bardzo ze az nie wiem co ze soba poczac…czasem mam napady i chce cos robic, ale wtedy, jak to sie stało ostatnio siła wyzsza dziala i eszystko idzie sie pykac, mam tu na mysli komputer, a raczej Internet…od piątku go ze mna nie bylo i wcale tak bardzo nie tesknilam…co prawda naduzywalam telewizora i niestey zostalam wciagnieta w Bar4 i ogladam to choc przysiegalam sobie ze nie bede, ale coz widac ze fajne facety :P sa silniejsze niz moja „silna” wola, ktorej tak naprawde nie posiadam…wczoraj byłam na imprezce i teraz mnie mdli :P nie pytajcie czemu bo i tak wiecie :P heh..było fajnie ogolnie i bym cos jeszcze napisala ale nie moge bo chce sobie jeszcze troche pozyc :P heh…ale nic,pominmy to klasycznym milczeniem :D a jutro do zoo ide :P fajnie :D jak ja dawno w zoo nie byłam :D heh…a z reszta nie mam zamiaru pisac trzy kilometrowj notki bo to bezsensu…nie doysc ze pisze raz na miesiac to jeszcze cztery zdania :P ale musice mi to wybaczyc…jak nie ma o czym pisac to sie nie pisze…w sumie to w ciagu tego miesiaca wydarzylo sie tyle rzeczy ze spokojnie bym tu mogla napisac ksiazke ale nie :P ksiazke napisze kiedy indziej :D albo opublikuje swoj pamietnik…tak, tylko trzeba by go najpierw zaczac pisac…ale nie wazne, mialo byc krotko, wiec nie bedzie bo mnie natchnelo i nie moge przestac pisac :D zimno mi wogole, nie dosyc ze Adam otworzyl okno to jeszcze kaloryfera wylaczyl i normlanie jak na Syberii, a on tego nie czuje bo go najprosciej w swiecie nie ma…cwaniak jeden, chyba chce mnie autentycznie zahibernowac :D ale to by sie nawet dobrze skladalo, bo tak mi sie teraz nie chce zyc…tak mi niedobrze..eh…zadnych wiecej imprez…zadnych, przysiegam.. :P no chyba ze mi przejdzie :P heh…wierzcie mi ze nie jest latwo mnie wyciagnac z domu bo ja tak bardzo nie lubie z niego wychodzic, ale sa takie imprezy na ktore poprostu nie mozna nie isc bo wtedy jest to pewna zniewaga :p z reszta ja chcialam isc na te impreze…bo…nie wazne :P heh…az mnie rzuca ale nie powiem :D nic to teraz jak to ktos przeczyta to mi bedzie dziure wiercil w brzuchu az w koncu pekne i powiem..chociaz nie…bede twarda nie mietka i sie nie dam :D a teraz oddam sie calkowicie lenistwu i pojde do pokoju swego cierpiec w spokoju :D NARA :D