levander blog

    Twój nowy blog

    You were made for me
    Everybody used to say
    We were meant to be
    I don And that’s all you ever really need to know
    I was made for you

    It’s like a poison – just one cure
    You’re my remedy – for sure
    There’s an angel – at my door
    I don’t wanna feel like this no more

    I’m in the dark and you’re my light
    I’m going blind and you’re my sight
    I feel alive
    You set me free I hold you tight
    You’re in my heart and I’m the knife
    I feel alive

    …ostatnio nie mam chęci by pisać notki, ani weny by wchodzic na wasze blogi i komentowac [sorry...] ucze się, dołuje się, ale nie jest źle…w piątek kupiłam sobie nową płytkę BLUE i słucham sobie…że tak to ujmę jest zajebista, mam gdzieś że ludzie myślą o BLUE jako o zwykłym boysbandzie, ja i tak ich kocham, nawet bardziej niż LP ostatnio…wcale nie żałuje że wydałam kupe kasy na tę płyte [niektórzy twierdzą że woleliby sobie kupić np. kosmetyki, ale że mi juz nic nie pomoże wiec se płytke wolalam kupić] mam swój świat i swoje zabawki i dobrze mi z tym…a jak ktos nie potrafi tego uszanowac to już jego problem, nie będę pisać o kogo chodzi bo i tak nie znacie…ale bedę tolerancyjna…boshe ja sama nie wiem o co mi chodzi…to tak jak by na wasz ulubiony zespół kots mocno nawrzucał i to zaraz po tym jak kupiliście sobie ich płytę dzieki czemu jesteści totalnie spłukani…nie ma co, niektórzy ludzi to maja niezwykłe wyczucie…

    …no więc, ulżyło?? ulżyło…hehe :D dobrze że istnieja tacy ludzie którzy nie mówia tego co myślą [przynajmniej nie zawsze] np. dobrze wam znana MONISIA czyli JA…jak bym miała każdemu mówic prawdę to nie było by wesoło, chociażby u mnie w klasie… chociaż ostatnio nawet mi sie wymsknęło [oczywiście niechcący] na woku, gdy laseczki z mej klasy śliniły sie do pana od woku że zachowuja sie jak odmóżdżone idiotki, szkoda że nie wzięły tego na serio :[ ale one są na serio denerwujące, dzieki nim moje lekcje woku wygladaja jak zajecia integracyjne w przedszkolu… współczuje facetowi, gdyby on wiedział co one o nim na przerwach wygaduja to by poszedł do domu na skróty przez LONDYN…hehe…na dobrze ale dzisiaj nie jesteśmy w szkole, tylko w domu i sie obijamy…jestem niby chora, już se tak od miesiąca choruje, zmieniam tylko raz na jakiś czas chorobę, teraz jestem lekko przeziebiona…ostatnio ja i Dominika mamy dziwnie podobne sny, w sumie to nawet prawie identyczne, bo śnia nam sie różne bessnadziejne rzeczy, w roli głównej wystepuje jeden i ten sam kumpel z klasy… :D juz 3 razy mi sie śnił…źle sie dzieje… mam tylko nadzieje ze moje sny nie są prorocze, bo było by conajmniej smiesznie…

    115344_l.jpg

    …nienawidze niemieckiego…tyle wam powiem :[

    So long ago
    I didn’t have a care about me
    I didn’t know my right from wrong
    But now I know
    That you left got love around me
    You know it makes me feel so strong
    Baby if you turn around
    And prove to me its real
    Maybe we can work it out
    Cos this is how I feel

    Do you know where you go when you give it all away
    I’ll be there for you, care for you
    Love you everyday oh baby
    And do you feel the same for me?
    Everyday you’re away
    And I feel a little low
    I would cry for you, die for you
    Just to let you know oh baby
    And if you come to me you know I’ll make it right

    …tak więc juz od wtorku siedze w domu i sobie choruje :] całe dnie sie obijam, czyli robie to co lubie :] niestety juz niedlugo ten całodobowy relax sie skonczy i nastąpi brtalna rzeczywistość bliżej znana jako szkoła :/ ale na razie jeszcze sie do boody nie wybieram wiec nie myslac o niej nadal obijam sie coraz bardziej czujac ze me miesnie zanikaja, jesli jeszcze ma co zanikac :] na połowinki raczej nie idę bo nie sadze by sie wogole odbyly, ale ide za to na inne polowinki i mam nadzieje ze tam bedzie fajnie :] chociaz na zewnatrz bywam raczej sporadycznie to zauwazylam ze jest cholernie zimno, dlatego musialam moja granatowa kurteczke przeksztalcic w beżowy plaszczyk puchowy i teraz bede na spacerach z psem udawac niedzwiedza :] dzisiaj przychodzi do mnie kumpela z lekacjami wiec jednak przeyje malego doła, ale trzeba zyc dalej :] mam jeszcze MASE anglika na poniedzialek do zrobienia [FCE sie zachcialo :/ ], musze zajac sie paznokciami bo wygladaja one jak bym w kamieniołomach robiła 24/7 :] no i to wszystko, teraz ide umyc umywalke zeby lśniła jak nigdy, ale nie ma co mam Cif’a wiec bedzie dobrze, cos jeszcze mialam zrobiec ale skleroza mi nie pozwolila na zapamietanie tego [pomyslec ze mam dopiero 17 lat, JEZU!!] no wiec ide przypomniec sobie czy jadłam juz dzisiaj śniadanie…

    I feel like a song without the words
    A man without a soul
    A bird without its wings
    A heart without a home
    I feel like a knight without a sword
    The sky without the sun
    cos you are the one

    I feel like a ship beneath the waves
    A child that lost its way
    A door without a key
    A face without a name
    I feel like a breath without the air
    And every day’s the same
    since you’ve gone away

    I gotta have a reason to wake up in the morning
    You used to be the one that put a smile on my face
    There are no words that could describe how I miss you
    and I miss you everyday

    …znowu nic sie nie dzieje tylko tyle że wiem że moje połowinki sa 10 listopada [poniedziałek, genialnie!!] i kosztuja 12 zyli [boo!! drogo, kto ze mna pójdzie??] w przyszłym tygodniue to chyba sie wykończe [sprawdzian na sprawdzianie], ide kiedyśtam na połowinki do kumpeli [Elcia to o tobie :)] hym…napisałam rozprawke na polski, ale ta rozprawka raczej rozprawki nie przypomina o czym jak zakladam pani D. mnie z przyjemnoscia powiadomi, COŚ <= polecam, musze isc umyc głowe i wogole sie utopic w wannie, próbowałam zrobic sobie test na IQ ale mnie sie teraz nie chce kombinowac, chociaż trzy pierwsze zadaania w zestawie 4 sa nawet latwe :] yeah, yeah, geniusz jestem…teraz juz ide sobie bo zrobiłam sobie herbatke i nie może mi przeciez ostygnąc, eh….a tak wogole to polecam płytke Black Eyed Peas, jest da best…

    I ignored all the usual signs,
    Swallowed it down with my pride,
    Let you decide, yeah, aint it funny how I’m finding out now,
    It makes me laugh how I let you have you say and your way,
    I’ve got it now, so I’m asking you babe,

    Did I ever even cross your mind?
    Cause it’s not a game of who is under the thumb,
    I think you took me for a ride,
    But I didn’t see,
    I didn’t even realise, boy, that we were playing games of under the thumb,
    I think you took me for a ride,
    What a waste of me, oh oh oh.

    …nie ma o czym pisac tylko tyle ze szkoła jest nawet nie az tak męcząca, liczba 13 zdecydowanie przynosi mi pecha [a 13 czeka mnie dentysta, auu], odkryłam że moja szkoła ma strone w necie i ja jestem na jednym zdjęciu na tej stronie [straszne, i nie zdradze na którym, szukac ludziki], z zapartym tchem słucham Sean Paula, bo mam jego płytkę w postaci kasetki :], nie moge doczekac sie weekendu, dostałam 4 z matmy [zupełnie sie nie spodziewałam], ludzie podniecaja sie fotami z wycieczki [ja tez], zbliża sie dzien nauczyciela [tez mi święto...], musze zostawiac worek w szkole [moje biedne buciki :(], w listopadzie mamy połowinki, babka od bioli juz drugi raz mnie nie spytała z braku czasu [uff..], mam zrobic referat na anglika [yeah...], chodze na kurs do FC z moja nieokrzesaną Dorotka [hehe...], musze callnąć do koleżanki, dzisiaj szalałam po całej Łodzi chyba, musze sie wyżyć w necie bo przez pewien czas mnie nie było, musze umyc głowę, powinnam przeczytać „Skąpca” i skończyc te notke póki jeszcze mogę…NARA…

    …Breathe…

    9 komentarzy

    …Don’t Drink And Drive…

    So what’s that supposed to be about baby
    gall free up ya vibe and stop actin crazy
    reminisce ‚pon all the good times daily
    why you try pull that got me actin shady

    what’s that supposed to be about baby
    gall free up ya vibe and stop actin crazy
    sean-a-paul u’ll give ya the good lovin daily
    now you try and pull that got me actin shady

    You say you love, say you love me
    But you’re never there for me, yeah, mmm…hmm…
    You’ll be cryin’, slowly dyin’
    When I decide to leave, oh, oh

    All we do is make up
    Then break up
    Why don’t we wake up
    And see

    When love hurts
    It won’t work
    Maybe we need some time alone
    We need to let it breathe…

    …nastał czas nowej notki…chociaż szczerze pisząc to mi sie nie chce pisać…leń ze mnie do kwadratu ale tak to jest jak sie przez 4 dni praktycznie nie śpi…i to nie koniecznie z własnej woli…ale no comment…wiem że nie chcecie tego czytac ale ja wam i tak napisze jak tam było na wycieczce :]
    …wiec podróz pociągiem do Poronina była jakby to ująć…hmmm…ciekawa?? no nie wiem czy to odpowioednie słowo, ale ide dalej…dzieliłyśmy przedział z naszymi babkami [fantastycznie nie??] wszystko by było OK [bo babki są na swój specyficzny sposób spoko] gdyby nie nudne opowieści pani P. o jej wspaniałym synku, których wysłuchiwałyśmy prawie nieustannie przez 9 godzin….dopiero gdy babki zasnęły nastała dla nas faza ataków śmiechu…pociąg sie oczywiście zatrzymywał na jakis stacjach ale że nam sie nudziło to sobie wymyśłałyśmy różne historie, np. że pociąg został porwany przez terrorystów, ale nie ma sie co martwić bo Collin Farrell i tak nas uratuje :] tak więc nasze rozmowy były dziwnie kierowne na terrorystow i fajnych facetów począwszy od Mr.Clooneya a kończąc na Husajnie i innych…na miejsce dotarliśmy rano o 8 cośtam…przewieźli nas do pensjonatu całych poobijanych i śpiących, ale nie było mowy o spaniu, o NIE!! śniadanko i bye bye bye…o 11 byliśmy już w górach…łaziliśmy po tych parkach jakiś i wszystkich bolalo już wszystko nawet koleżanka znana wam bliżej jako porażony prymus dostała zadyszki i straciła oddech na kilkanascie sekund, eh…az mi sie jej żal zrobilo…dla niej ta piosenka „Breathe baby breathe”…wracajac do domciu wpadliśmy jeszcze na Krupówki na godzinke i zakupiliśmy co trzeba [no comment]…gdy byliśmy już na miejscu i czułam te kolacyjne zapachy aż mnie żołądek krzyczał „JEŚĆ!!” …w końcu sie nażarlam bo ile czasu mozna sie żywić ciasteczkami, batonikami, chrupaki i zmasakrowanymi kanapkami?? I don’t know…JEZU!! ale ten Sean Paul jest boski w nowym klipie Beyonce…a ona jak wywija, eh…pierwszego dnia wszyscy szybko poszli spac tylko my w 5 w pokoju nie mogłyśmy jakos bo ciągle ktos cos mówił, a wtedy to cos powodowało ataki smiechu u Dominiki a jej śmiech jej znany na całym świecie taka Manuela [z BB] tylko troche donośniejsza, eh…normalnie sie pociachać można…boshe…drugi dzień był wybitnie ciekawy, poszliśmy sobie na Gubałówke i jak schodziliśmy na dół nasza kochana Dominisia zaliczyła glebe na prostej drodze i sobie kolanko popsuła…połaziliśmy sobie jeszcze kilka godzinek po Krupówkach, ale potem nie wróciliśmy od razu do domu tylko pojechaliśmy do szpitala bo Domi kolanko bardzo bolało, efektem tego było opatrzenie kolanka gipsem i tak sie bawilismy drugiego dnia, eh…wieczorkiem była jeszcze dyskoteka, JEZU!! jaka muza leciała, manieczki i tego typu disco-polo, ale cio tam nam to rybka była, ach tak jeszcze był kulig, lało jak nie wiem a my żeśmy zajfaniali na bryczce jakiejś, spiewaliśmy i wszyscy byliśmy happy, no i ofkorz woda w gaciach gratis, nawet majtki mi przesiąkły…normalnie taki mały bonusowy prysznic, no i jeszcze konie były takie miłe i nam powietrze zanieczyszczały, ale bylo coolowo…trzeciego dnia ja z Karo zostałyśmy z kulawą kaleka [Domi] w pensjonacie bo ona nie mogła iść, a samej by jej sie nudzilo wiec sie poświęciłyśmy [chociaz tak szczerze to wolalam spac niz łazic po górach] i zostałyśmy…darłyśmy sie w niebogłosy urządzajac sobie małą dyskoteke w pokoju :]…Sean Paul Rulez :] „Breath” do znudzenia… hehe… tego dnia wieczorek był bardziej urozmaicony, w końcu to ostatnia nocka…najpierw było małe ognisko, pożarłam kiełbache i zwęglonego chlebka, popstrykałam foty towarzychu i sie zmyłam bo nudno było…następnie DISCO…znowu ta zajefana muza…wynikiem tej imprezy były wokry pod oczami następnego dnia o 6:45…no i w końcu doszliśmy do podróży powrotnej która była chyba bardziej ekscytujacą niż cała wycieczka :] przesiadek miałysmy tyle że nawet nie wiem ile, ale no comment…najpierw jechałyśmy osobowym z zalożenia do Krakowa tylko że podrodze były remontowane tory to nas wpakowali do busa i sobie przejechalismy nim 30 minut, potem znowu osobowym tym razem juz do Krakowa, gdzie spędzilysmy 4 godziny i nawet kolegoe spotkalam, eh, ale ten swiat maly…w Łodzi nigdy nie moge na niego wpasc a tu suprise…po 4 nudnych godzinach spania na placu Mariackim poturlalismy sie do pociągu z naszymi wymarzonymi przedziałami i wpakowałysmy sie do niego w 8, troche ciasno bylo ale co tam ;] wszystko by bylo OK gdyby nie fakt ze jechalo z nami w pociagu pełno niewyzytych chlopakow [my 15 lasek i ze 40 chlopakow, masakra] z poczatku mysleli ze jestesmy zakonnicami bo zesmy tak cicho siedzialy w przedziale, ale kiedys trzeba sie ujawnic, np. w drodze do kibelka ktora odbywala sie zbiorowo :] wtedy wszystkie męskie glowki byly powystawiane z przedziałow a my sie musiałyśmy jakos przemknąc niesfotografowane [gdyz chopcy posiadali aparat i chcieli nam zrobic foty, zdaniem pani P. do Netu ale kto ich tam wie] ich opiekun sie tym wogole nie przejmowal, wrecz przeciwnie, jak zaczeli nam wpakowywac sie do przedzialu i walic w sciany to mowil ze ich kusimy bo wystawiamy nogi na korytarz, a on sam był z każda minuta coraz bardziej pijany, chlopcy nie byli gorsi…ale na szczescie nasze babki sa coolowe i sie im postawily i wszyscy sie od nas odczepili :] dojechałyśmy całe i zdrowe, nic nie zgubiłysmy, nic nie straciłyśmy, wręcz przeciwnie, nawet zyskałyśmy :] moja opowiesc mogłaby sie tu skonczyc ale jeszcze sie nie skonczy…w Zakopcu sobie kupiłam śliczny portfelik z misiem :] z tego sie nigdy nie wyrasta, tacie kupiłam drapaczke :] mamie owieczke, a bratu drewnianego Małysza :] psu oscypki ktore juz w 15 minut zostaly pożarte, niekoniecznie przez Riciaka :] no wiec koncze bo tak mi sie chce :] Ide sie popatrzec na plakat Sean Paula ktory wisi na ścianie mego pokoju :] So sweet, so beautiful :]

    [TEST NA INTELIGENCJE]

    …nauczycieli to juz normalnie na maxa porąbało…na przykład facet od histori zapowiada kartkówke, ja nic nie umiem i na lekcji w majtkach mam mokro a on nic, dwie lekcje histori siedze nieruchomo, nie oddycham, staram sie nie ruszać, udaje że rozumiem o czym facet nawija całe 90 minut, udaje także ze słucham i czekam w napieciu na te kartkówke, a tu nic kicha, wyszłam z hisori niepotrzebnie spocona i z pełnymi majtkami…zaś na niemieckim mial byc sprawdzian z całego rozdziału, no i sie tam pouczylam lekko, nie przemeczajac czaszki [bo mozgu nie mam, zgubilam] a tu sie okazuje ze pani sobie gdzies wybywa akurat na nasza lekcje i kicha, po co czache pociłam?? po nic…ale sa tez tego dobre strony…na razie jade równo, na samych trojach…i musze dożyć w takim stanie do piątku, bo w sobote czeka mnie bardzo mila rzecz…w koncu jedziemy na wycieczke z klasa, te ludzioki sa nie wazne ale fajnie bedzie od budy odpoczac…jedziemy na 4 dni…w sobote o 23:24 mam sie stawic na Kaliskim zwarta i gotowa :] wracam w środe wieczorkiem…najbardziej ceszy mnie ta podróż pociągiem 9 godzin…fajnie bedzie :) och tak a jade do wiochy zwanej Murzasichle gdzies tam blisko Zakopaca…wrzuce moja babke w jakas otchlan i bedzie luzik :]ide sie uczyc biologi i gegry…

    No sleep
    No sleep until I´m done with finding the answer
    Won´t stop
    Won´t stop before I find the cure for this cancer
    Sometimes
    I feel like I´m going down and so disconnected
    Somehow
    I know that I´m haunted to be wanted

    I´ve been watching
    I’ve been waiting
    In the shadows
    For my time
    I´ve been searching
    I´ve been living
    For tomorrows
    All my life

    I never want to play the games that people play
    I never want to hear the things they gotta say
    I’ve found everything I need
    I never wanted anymore than I can see
    I only want you to believe

    If it’s wrong to tell the truth
    Then what am I supposed to do
    When all I want to do is speak my mind (speak my mind)
    If it’s wrong to do what’s right
    I’m prepared to testify
    If loving you with all my heart’s a crime

    Then I’m guilty

    I wanna give you all the things you never had
    Don’t try to tell me how he treats you isn’t bad
    I need you back in my life
    I never wanted just to be the other guy (be the other guy)
    I never wanted to live a lie

    …przysła już pora by coś napisać, ale w sumie to nie ma co…tylko tyle że….no właśnie że co?? że nic…moge sie pochwalic że dzisiaj dostałam pierwszą ocenę i jest to 3 z gegry…poprostu geografica mnie nie doceniła i tyle, będę w tym przekonaniu żyła do końca świata, czyli już niedługo…tak wogóle to nie mam powogów żeby sie cieszyc bo straciłam kogoś…był on dla mnie jednym z tych których sie zawsze pamięta, dba, lubi…no ale każdy musi kiedys odejść…no i wczoraj około 10 wieczorkiem stało sie to czego sie najbrdziej obawiałam, po 5 minutowej operacji [której on nie przeżył] odszedł ode mnie przez kibelek, mój 7 milimetrowy paznokieć lewej ręki…teraz mam wszystkie 7 mm a ten który wczoraj odszedł wygląda jak by go nie bylo…boshe…czuje sie jak bym byla bez ręki, juz napewno jak by była bez palca…spędziłam z nim najmilsze chwile w moim życiu, to właśnie nim drapałam sie po głowie, nim pukałam w ławke gdy nudzilo mi sie na lekcjach…normalnie nie mogę…

    …hehe… :]

    How the hell did we wind up like this
    Why weren’t we able
    To see the signs that we missed
    And try to turn the tables
    Now the story’s played out like this
    Just like a paperback novel
    Lets rewrite an ending that fits
    Instead of a hollywood horror

    Nothin’s wrong
    just as long as
    you know that someday I will

    Someday, somehow
    gonna make it allright but not right now
    I know you’re wondering when
    (You’re the only one who knows that)
    Someday, somehow
    gonna make it allright but not right now
    I know you’re wondering when
    (You’re the only one who knows that)

    82982_l.jpg

    …szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła…jak ja nie lubie tego miejsca…te dziewuchy z mojej klasy są tak beznadziejnie odmóżdżone że aż przykro na nie patrzeć…a co tu mówic o współpracowaniu czy o prostej, składającej sie z kilku złozonych zdań rozmowie…siedzą tylko na lekcjach chichocząc głupkowato na temat jeszcze bardziej odmóżdżonych chłopaków klasowych, co chwila zarzucając grzywa i wydobywajac z siebie dzwiek przypominający odgłosy umierającego pawiana…dziwić mnie to nie powinno, gdyz ich poziom inteligencji napewno nie przewyższa tego spotykanego u wyżej wspomnianych małpek <= niektóre przypominaja te zwierzęta takze wyglądem…dobrze że my we 4 [odmóżdżone inaczej] trzymamy sie razem i nie konwersujemy z tymi istotami…czasem niestety trzeba, ale sa to zazwyczaj rozmowy typu „głuchy z niemowym”…a co tak ogólnie słychać?? Więc w niedziele powędrowalam z Dota do Zgierza na jakieś dni tego miasta…ogólnie to pojechałysmy tam tylko dlatego bo Lukas [ten z obozu] nas zaprosił, gdyż jego zespół miał tam koncert…zespół to Rot In Peace a muze mają naprawdę fajną…Lukas gra tam na perkusji i nawet mu to dobrze wychodzi…spotkało sie też troche ludu z obozu i nawet widziałam cień zaskoczenia na ich twarzach gdy nas ujrzeli, pewnie sie nie spodziewali że przybędziemy…hehe…a my se przybyłyśmy bo tak nam sie chciało…żałuje tylko że nie poszłam na koncert Myslovitz w piątek choć mnie do tego Dominika usilnie namawiała, ja jednak nie uległam…poszłam zas tego pieknego wieczorka z Docikiem do marketu w ktorym pracują nasi dawni znajomi [Peter i Jarek]…no i wpadłyśmy tylko na Jarka, który nas oczywiście nie skojarzył i pewnie zeszło mu chwile na przypomnieniu sobie z kąd zna te dwie urocze stworzenia :P w każdym razie zanim zdążył skojarzyć my wyszłyśmy, bo by nam bezpłatny do domciu uciekł…a teraz szara nuda i rozpacz w kolorze niebieskim…a tak wogóle to ja chce obejrzeć „Piratów z Karaib”…

    …blurring and stirring the truth and the lies
    so i don’t know what’s real and what’s not
    always confusing the thoughts in my head
    so i can’t trust myself anymore
    i’m dying again

    i’m going under
    drowning in you
    i’m falling forever
    i’ve got to break through

    so go on and scream
    scream at me i’m so far away
    i won’t be broken again
    i’ve got to breathe i can’t keep going under…

    1 września:
    - po raz pierwszy od dawna pobudka o 8:30
    - „przyjemna” jazda tramwajem numer 15 => dokładnie 9 przystankow
    - 5 i pół godziny spędzone w szkole:
    *1 godzina obijania sie
    *3 godziny prób przedstawienia pod władza porażonego prymusa
    *w końcu 1 godzina i pół właściwego przedstawienia, czyli nasza klasowa akcja trwała 30 minut, potem przemówienie pani D., nastepnie budzenie ucznow zebys sobie jush poszli
    - kilka miłych informacji:
    *nowy nauczyciel od histori – kolejny powod dla ktorego moge nie zdać :)
    *uczniowie L.O. numer 34 musza obowiązkowo zmieniac obówie, a buciki na zmine trzeba nosic w…niestety nie w reklamówkach tylko w pięknych woreczkach :) aż normalnie radość ze mnie promieniuje [moj jest zielony i ma takie sweet komputery w serduszku]
    *nowy nauczyciel od biologi <= no comment
    *i w końcu jakies dobre info, nauczyciel od wf-u ten sam, czyli luz totalny :)
    - nowy plan lekcji [aż miło sie nim dobić] fantastycznie bedzie po weekendzie wracac do szkoły na te 9 lekcji a potem we wtorek wstawac o 6:30 i na ślepo czołgac sie do tramwaju…zaś w piątek bedzie tak rozkosznie siedzeć na 3 polskich że aż se chyba poduszke wezmę
    - normalnie żyć nie umierac tylko sie zabić…

    2 września:
    - na szczęscie pozbawili nas tej przyjemności przyjścia do szkoły na 7:25…
    - dwa niemieckie => mały remoncik :) pomagaliśmy pani od niemca w przeprowadzce
    - geografia: nie było co robić więc se list pisałam :)
    - fizyka => przemieniła sie w lekcje wychowawczą…wybiernie samorządu klasowego mnie jush totalnie dobiło…naszą nową przewodniczącą jest porażony prymus [wszyscy nauczyciele mówia na nią JUSTYSIA, boshe czy ona ma tak w dienniku napisane??] a jej motto zyciowe „wazelinki nigdy za dużo” :)
    - nowe rozporządzenie pani D…muszę ściąć paznokcie => NEVER :/
    - biologia jak to biologia => aż mnie ręka bolała od pisania listu :)
    - WOK – mamy od woku nowa nauczycielke, gdyz poprzednia miała nas lekko dosyć…z tego co wiem ta jest reżyserem [poprzednia uczyła nas filmoznawstwa] i wyglada sympatyczniej od poprzedniej…na lekcji kazała sie nam przedstawic i powiedzieć dlaczego przypęłzlismy do tej klasy, to jej powiedziałam że chce być AKTORKĄ niczym….eeee…nie wiem kto…chciałam powiedziec wiele innych rzeczy jeszcze, ale nie było czasu <= szkoda :(
    - z wf-u nas zwolnili…yeah :)

    OBY TAK DALEJ :) jutro lekcje tylko do 16:15 więc bedzie prześmiesznie :) jush sie nie mogę doczekać…

    2 września, troche później => ach dodam se testa :)

    comedy.gif
    Which [Movie Genres] are you?


    • RSS