levander blog

    Twój nowy blog
    If you’re over me, I’m already over you
    If it’s all been done, what is left to do
    How can you hang up if the line is dead
    If you wanna walk, I’m a step ahead
    If you’re moving on, I’m already gone
    If the light is off then it isn’t on
    At least not today, not today, not today
    ’cause

    If it’s over, let it go and
    Come tomorrow it will seem
    So yesterday, so yesterday
    I’m just a bird that’s already flown away

    Laugh it off let it go and
    When you wake up it will seem
    So yesterday, so yesterday
    Haven’t you heard that I’m gonna be okay

    …no więc…zbliża sie szkoła więc trzeba sie nauczyć nie zaczynac zdania od „no więc”, bo są tacy nauczyciele którzy tego zwrotu bardzo nie lubią [np. moja babka od polskiego, niczym bazyliszek zabija wzrokiem]…no więc [jeszcze troche wykorzystam ten zwrot] bardzo mnie martwi koniec wakacji, gdyż szkoła jest dla mnie niczym koniec swiata, koniec z przyjemnosciami, ciągła nauka, no i jeszcze trzeba znosić te niewyżyte, odmóżdżone istoty potocznie zwane class-mates [to z angielskiego]…o nauczycielach to ja juz nie wspomne bo oni tylko czekaja na odpowiedni moment by nas wykonczyc i przyznam szczerze ze czesto im to wychodzi…ale ja sobie postanowilam cos w tym roku i sie nie dam….trzeba być twardym NIE miętkim…będą mnie przy tym podtrzymywać miłe wspomnienia z wakacji, bo o dziwo moje tegoroczne wakacje były udane tak w 90%, co dla mnie jest wielkim sukcesem…już w pierwszy dzień, od razu po zakończeniu roku szkolnego spędziłam bardzo fajne trzy dni u LUCY na działce [trzeba było uczcić koniec roku]…potem nudziłam sie przez troche wyczekując na dzień 10 lipca…z początku myślałam że obóz będzie kolejnym niewypałem w moim życiu, ale okazało sie że były to najlepsze dwa tygodnie tych wakacji…poznało sie fajnych ludzi, znowu miałam dosyć Doty [dla mnie to już nie nowość, kiedyś wytrzymałam z nią 23 dni, to był wyczyn godny OSCARA]…no i sie zaczął sierpień i nie było żądnych planów na życie…moja blue sis [sorry skatie, moze w przyszłym roku] ciągle mnie zapraszała do siebie nad morze, ale w takich momentach zawsze do akcji wkraczaja rodzice…ale jednak się nad nasze cudowne morze wybrałam, nie tak jak mi sie marzyło, ale zawsze coś…a jak było nad morzem?? no jak to nad morzem…wieje wiatr, swieci słoneczko, ludziki sie smażą, inne sie kapia w wodzie której temperatura była porównywalna do tej w morzu arktycznym, zaś jeszcze inne chodza bez celu po plaży, czasem zostają ukąszone przez wściekłą ose, później puchnie im ręka i bardzo boli, ale jak już wracaja do domu z niezbyt happy mina wszystko wraca do normy oprócz rozmiaru ukąszonej wcześniej ręki…no tak…czasem też [jak to było w moim przypadku] stoi sie na plaży z jakims panem [potocznie zwanym tatą] i pozuje do zdjecia…na przykład takiego…to jedyne zdjęcie które moge wam pokazać, inne sa dozowlone tylko dla niewidomych…nad morzem kupiłam sobie [tzn. tato kupił] torbę taka słodka i śliczna ze chyba zaraz wyjde na osiedle by nią troche zaszpanować, no może jednak nie gdyż teraz sobie siedze zblazowana, nieuczesana, bez śniadania [czyli głodna], cud że listonosz przezył jak mnie dzisiaj rano ujrzał w drzwiach wręczajac mi kopertę…tak więc, wstałam dzisiaj o chyba 10, a z łóżka wyciągnęła mnie chęc obejrzenia Mtv Video Music Awards które sobie dzisiaj w nocy nagrałam…nawet było fajne, chociaż byłoby miło obejrzeć całą gale [jak sie okazało 3 godziny nie wystarczyły i nie obejrzałam końcówki]…no ale nie ważne…nie chce wiecej nudzić i zwijam żagle…

    blue.gif
    Which [Rainbow Colours] are you?

    i’m so tired of being here
    suppressed by all of my childish fears
    and if you have to leave
    i wish that you would just leave
    because your presence still lingers here
    and it won’t leave me alone

    these wounds won’t seem to heal
    this pain is just too real
    there’s just too much that time cannot erase

    when you cried i’d wipe away all of your tears
    when you’d scream i’d fight away all of your fears
    and i’ve held your hand through all of these years
    but you still have all of me

    …se jade jutro nad morze z familią prawie całą [brat zostaje z psem, boshe biedny pies]…dawno sie nie było nad tym piknym, polskim Bałtykiem, wiec trzeba nadrobic zaległości…nie mam oczywiście w zamirach kąpieli w zimnej, lekko słonej wodzie, gdyż mnie to nie pociąga [zas pociągaja mnie inne rzeczy, ale nie ważne]…może nie tyle co nie pociaga, ale w każdym razie wole nie zostac zaatakowana przez śliczne morskie meduzy [kidys mnie taka paskuda poparzyła, ale to było daleko i dawno]…och! ale sie wczoraj podnieciłam :P leżalam sobie jak zawsze na łozku w mym pokoju oglądając jakis serial, no i jak nadeszła reklama to se ofkorz na Mtv przerzuciłam…no i cóż moje kolorowe oczka ujrzały ?? pikny telendysk LP…nowiutki i cudowny…do piosenki NUMB oczywiście…teledysk jest zajefany, NUMB ofkorz też…no i Chesterek takie fajne włoski ma, blondynek…jakby przytył troche…hmmm ale i tak jest pikny…no dobra jush nie przynudzam bo trzeba sie spakowac…zarelko na droge przygotowac, wloski umyc i piknie wygladac [co w moim przypadku rzadko sie zdarza ale moze chociaz zrobie cos zeby ludzie na moj widok nie uciekali w przerazeniu]…

    And I know
    I may end up failing too
    But I know
    You were just like me with someone disappointed in you

    BABY BOY YOU STAY ON MY MIND
    FULFILL MY FANTASIES
    I THINK ABOUT YOU ALL THE TIME
    I SEE YOU IN MY DREAMS

    BABY BOY NOT A DAY GOES BY
    WITHOUT MY FANTASIES
    I THINK ABOUT YOU ALL THE TIME
    I SEE YOU IN MY DREAMS

    AAH OH MY BABY’S FLY BABY OH
    YES NO HURT ME SO GOOD BABY OH
    I’M SO WRAPPED UP IN YOUR LOVE LET ME GO
    LET ME BREATHE STAY OUT MY FANTASIES

    …rodzinka sobie zrobiła dzisiaj imprezke z okazji nadchodzących imienin mego taty [to bedzie w niedziele] no i teraz sie wydzieraja w rytmy przebojoof lata takich jak nasza kochana chihuahua [nie wiem czy dobrze napisałam] w kazdym razie sąsiedzi i nie tylko raczej nie moga spać…oj chyba sie imprezka kończy…co tak wcześnie???

    ..na zdroofko i kimono…
    …ostatnio tak mi sie nudzi że aż se pomalowałam paznokcie na dwa kolory czego zazwyczaj nie robie, a jak juz robie to konczy sie to mała tragedią czyli maluje całe ręce pomijając przy tym paznokcie…ale teraz było inaczej wyszło mi to nawet przyzwoicie, i od tej pory me paznokcie błyszczą na niebiesko i różowo i jestem z nich niezwykle dumna…już nie długo jede nad morze i mam takie małe nadzieje na coś, ale nie wiem czy mam se robic nadzieje czy nie bo różnie bywa :) ale pozytywne myślenie chyba pomoże…miałam oglądac „Porywacze ciał” ale doszłam do wniosku ze potem nie bede mogla spac i zrezygnowałam, potem chcialam obejrzec jakas komedie romantyczna co na tvp2 leciała, ale jakos mnie nie wciągnęło i se poszłam…wiadomo co teraz robie przynajmniej…podoba mi sie ta piosenka BABY BOY YOU STAY ON MY MIND jak by ktos nie wiedzial to spiewa to Beyonce i Sean Paul…takie kurde fajne to jest…no to spadam bo juz na mnie krzycza…a tak na koniec: Fama śniłas mi sie wczoraj….

    I don’t want to be the one
    The battles always choose
    ‚Cause inside I realize
    That I’m the one confused

    I don’t know what’s worth fighting for
    Or why I have to scream
    I don’t know why I instigate
    And say what I don’t mean
    I don’t know how I got this way
    I’ll never be alright
    So I’m
    Breaking the habit
    I’m breaking the habit
    Tonight

    …jestem w obecnym momencie bardzo happy człowiekiem :P to foto ktore widzicie powyżej to okładka książki którą mam w swym posiadaniu…niestety nie bede jej na razie czytać, gdyż musze przebrnąć przez Pottera, ale już połowe mam za sobą, więc powinno jakoś pójśc :P czytac nie bede ale foty oblookałam…i są pikne…z tego co wiem jutro jade z rodzicami na wekend do Wawy i fajnie w sumie…ostatnio byłam tam w maju na meczu :P ale nie zwiedziłam zbyt dużo, w sumie to oprócz stadionu Legii nic nie było mi dane widzieć…ale wtedy mi to zbytnio nie przeszkadzało…teraz jednak bedzie inaczej, przynajmniej tak mi sie zdaje…rodzice już wywieźli mego piknego psiaka gdzieś, gdzie znajduje sie moj brat, bo ona nie może jechac z nami do Wawy… no cush, ja bede tęsknić, ona pewnie nie, bo ja ją chyba troche zbyt mocno przytulam :P …byłam dzisiaj w galerii łódzkiej i doszłam do wniosku [po raz kolejny] że nie lubie podróżować autobusami i tramwajami…dobrze że to było tylko 15 minut przebywania w tym okropnym autobusie, ktory w kazdej chwili mogł sie rozsypać, przynajmniej takie sprawiał wrażenie…no nic, nie bede juz nic o tym typie podrożowania pisac, bo mnie to niekoniecznie poprawia humor, ide do mojego Pottera :)

    Miss independent
    Miss self-sufficient
    Miss keep your distance
    Miss unafraid
    Miss out of my way
    Miss don’t let a man interfere, no
    Miss on her own
    Miss almost grown
    Miss never let a man help her off her throne
    So, by keeping her heart protected
    She’d never ever feel rejected
    Little miss apprehensive
    Said ooh, she fell in love

    What is this feelin’ takin’ over?
    Thinkin’ no one could open the door
    Surprise…It’s time
    To feel what’s real
    What happened to Miss Independent?
    No longer need to be defensive
    Goodbye, old you
    When love is true…

    …zainspirowana tym, że nie zawsze trzeba być czymś zainspirowanym, aby stworzyc notkę, postanowiłam oczywiście jedna stworzyć…więc ogolnie to się nic ciekawego nie dzieje…no tylko postanowiłam zmienić wygląd bloga na taki bardziej BLUE i sie udało…taki skromny ten lay ale mi sie bardzo podoba :) jakis czas temu zamówiłam sobie [tzn. tato zamówił] mi w necie książkę, którą już mam w domu i nie wiem jak mam sie za nia zabrać…jest ciężka, duża, ale piekna…Harry Potter & The Order Of Phenix, bo właśnie taki tytuł nosi ta książka jest moim nowym wyzwaniem…jeśli ktokolwiek z was zna sie troche na tych Potterowych sprawach, wie ze ksiązka jest po angielsku…oczywiście swiadomie dokonalam [tzn. tato dokonał] zakupu HP po angielsku…znam angielski, ale nie wiem czy az tak dobrze by zrozumieć całą tę gigantyczną książke [to prawie 800 stron mikroskopijnego druku], ale bede sie starac…zanim ja przeczytam to pewnie juz polskie wydanie wyjdzie :/ no cush….oprocz tego sie nic ciekawego nie zdarzylo…no po tym jak byłam na poczcie odebrać HP stwierdzam ze nie lubie tego miejsca…taki nieuprzejmy facet mi dawał tę paczkę i do tego tak dziwnie mi sie przyglądał…może ja mam jakies uprzedzenia, ale naprawde myślałam że sie zaraz na mnie rzuci i mnie zacznie dusić, na szczęście był za szybą…może dlatego go za nia trzymaja, zeby nie atakował ludzi :P no w kazdym razie puszczam pana pocztowego w niepamięć…no i nastała mała zaćma…jak ja nie lubie tego uczucia, kiedy próbuje sobie cos przypomniec i nic…i tak myśle i myśle i myśle i ciągle nic…to jest takie przytłaczające…to tak jak dzisiaj myślałyśmy z Dominiką jakie sobie piosenki ściągnąć, no i może ze trzy nam przyszly do głowy…a jak siedze w pokoju i cos robie to mi lata tyle roznych songów po glowie, boshe czemu ja tego nie zapisuje?? chyba zaczne :P nie chce nikogo zasmucać, ale zostało nam [ludziom poniżej 19 roku życia] jeszcze miesiąc obijania sie…boshe to mnie bardzo martwi bo ja tak lubie sie obijać…
    DOBRANOC i MIŁYCH SNÓW ŻYCZĘ!

    I’m just a simple girl
    In a high-tech digital world
    I really try 2 understand
    All the powers that rule this land
    They say Ms. J’s big butt is boss
    Kate Moss can’t find a job
    In a world of postmodern fad
    What was good now is bad
    It’s not hard 2 understand
    Just follow this simple plan

    Follow your heart
    Your intuition
    It will lead u in the right direction
    Let go of your mind
    Your intuition
    Is easy 2 find
    Just follow your heart, baby

    …no więc miałbyć foty i będą…tylko ja nie odpowiadam za potwora na tych fotach…nie wiem czemu sie tak dzieje ale na każdej fotce mam na sobie cos czerwonego…lubie ten kolor ale…no nie wiem…w każdym razie kobieta w czerwieni to ja…foty sa jak dla mnie fajne…tylko sa one jeszcze jednym dowodem na to ze niektórzy faceci lepiej wyglądaja na żywo niż na obrazkach, wiec sie trzymajcie mocno i nie przestraszcie sie…foty sa tylko trzy bo tylko te trzy zasługiwały na pokazanie światu…bedzie jeszcze kilka napewno ale to troche później, jak już Dota łaskawie wywoła swoja klisze, a to moze potrwac nawet do następnych wakacji…no ale przejdźmy do rzeczy…
    [Dota, Lukas i JA]…wyszłam na tym foto jak ostatnia ćpunka, ale tak to jest jak sie nie śpi cała noc…to foto było zrobione w ostatni dzień, więc sie nie dziwcie…do tego byłam nie umalowana wiec to chyba wszystko tłumaczy :)
    [Milad, Monisia, Dota i Mariusz]…no więc tu wyszłam juz bardziej jak człowiek, choc i tak nie bardzo…z reszta ja jestem taka lekko nie fotogeniczna…fote robił pan ratownik, wiec wyszła jak wyszła :P no ale może mały opis…to było na wycieczce, której juz po 15 minutach wszyscy mieli dosyć…było gorąco jak na pustyni, a my zamiast smażyc sie na plaży to żeśmy łazili po jakimś dzikim muzeum…
    [DJ Łukasz oraz kobieta w czerwieni]…to foto było zrobione po ostatniej dyskotece :P DJ sie ładnie usmiechnął a ja zrobiłam mine jak by mnie zaraz mieli kosmici porwać…no ale cio tam…
    to tyle z moich komentarzy…jak jest widac bardzo dobrze…mam nadzieje ze sie nie wystraszyliście i nadal zyjecie…bo to musiał byc dla was lekki wstrząs, widzieć mnie w całej okazałości :P…no dobra juz bede grzeczna i nie bede wrzucac na siebie bo tak nie wypada :P
    …po powrocie z obozu moje zycie jest strasznie nudne, ale wcale mi to nie przeszkadza…dni sie wlecza niemilosoernie ale jest fajnie, bo o to w sumie chodzi…od czwartku obejrzałam już chyba z 10 filmów…podziele sie z wami wrazeniami choc zapewne nie chcecie….ale ja lubie rozprawiac o filmach :P
    no wiec pierwszy był już w czwartek wiezorem, było to Oszukać Przeznaczenie 2 fajny film, biorąc pod uwage to że pierwsza część była w deche to druga była nawet fajniejsza [no i taki przystojny aktor tam grał] zakładam że bedzie też trzecia część bo film sie dziwnie skończył, ale to fajnie bo ja lubie patrzec jak oni uciekaja pred śmiercią…i moze znowu jakiegoś przystojniaka wpakują :P…potem [następnego dnia] było Halloween Resurrection….niby horror, ale częściej ziewałam niż sie bałam…zabijali sie w taki monotonny sposób, że az przykro było patrzeć…i nie było żadnego przystojniaka :( później [juz w sobote, chyba] miałam faze na komedie romantyczne…no i na początek poszła Pokojówka na Manhatanie…J.Lo w sumie fajnie grala i film też był fajny, ale znowu zero przystojniaków…następnie Moje Wielkie Greckie Wesele jak dla mnie to film był zbyt szczęśliwy…taki nijaki…ale fajny pomimo to…Nowożeńcy…to był film dopiero…no i przystojniak w postaci Ashtona Kutchera…tylko ta Brittany Murphy mi zawadzała :/ ona jest taka pusta że az przykro…nie lubie jej, ale Ashton był super…film był fajowy, smiszny i nawet sie prawie popłakałam na końcu…wiem, że długość notki was dobija i że juz wam soe tego czytac nie chce ale mnie to wali :) pisze dalej :P juz w niedziele obejrzałam film z Kirsten Dunst…Crazy/Beautifl pikny film i przystojniak tez był…płakałam ale tylko na końcu…jak ja lubie płakac na filmach :) potem dla odmiany cos totalnie nie do płakania, a dokładnie to Scooby-Doo…no comment, poprostu film był lepszy niz fajny :) teraz nastał poniedziałkowy seans…wiec na poczatek był film The Hot Chick jeden z najgłupszych filmów jaki oglądałam, ale bardzo fajny :) pojęcie głupi jest w mym życiu bardzo zróżnicowane :)w filmie przystojniaka nie zabrakło, a co sie później okazało jak go sprawdziłam…urodził sie tego samego dnia co ja czyli 11.02, to było przeznaczenie :) później taka sobie komedia Dwa Tygodnie Na Miłość gdyby nie Hugh Grant i ten jego angielski akcet to bym chyba zasnęła :P ale najlepszy film to sobie obejrzłam wczoraj wieczorkiem…Jackass The Movie to było coś tak obrzydliwego momentami, żę az sie patrzec nie dało, ale ogólnie calośc była przecudnie śmieszna…niemogłam sie powstrzymać…polecam i nawet przystojniaków tm nie brak…tylko szkoda że robili taki orzydliwe rzeczy :/ moze nawet nie tyle co obrzydliwe ale niebezpieczne…z reszta kto widział jackass na Mtv to wie o co mi chodzi :) no wiec to tyle na dzisiaj…mega długa notka mi wyszła jak nigdy…sorry ludzi za to ale czasem sie ma wene a czasem sie nie ma wiec jak sie ma to trzeba to wykorzystać :) teraz juz przez tydzień nie bede was zamęczać…

    Can you rock with me (aw baby)
    Non-stop with me (stop with me)
    Can you take it to the top with me
    I just wanna love you babe (love ya babe)
    Always thinking of you babe (wanna love you babe)

    Can you roll with me (ooh baby)
    All over me (over me)
    Can you take control of me
    I just wanna love you baby (love you babe)
    Always thinking of you baby

    …no więc w końcu wróciłam z obozu, pełna wrażeń i nadal pod wrażeniem nie jestem w stanie wam streścic tego co sie tam działo, a sie działo sporo…może kiedys sie dowiecie…napewno sie dowiecie…jak tylko wywołam foty to je wam pokarze, sama jestem ciekawa…mam foty z wszystkimi [z DJ-em też, krucha] więc bedzie co oglądać…no chyba że źle wyjde to wtedy, niestety, ale nie bedzie fotek…mam nadzieje że zrżera was ciekawość :P ale ja jestem niesamowicie miła, no cóż…na obozie było fajnie choc chwilami nudnawo, ale jak zawsze pod koniec kiedy trzeba juz jechać robi sie ciekawie :( ale postanowiłam sobie że jesli wszystko pojdzie dobrze to za rok wybieram sie tam znowu…boshe, wszystko mi sie z obozem teraz kojarzy…zwłaszcza muzyka…praktycznie każda piosenka, a najbardziej Sean Paul i jego Get Busy…normalnie nie moge z tej piosenki, jak ja słysze to mam przed oczami obraz tych zajebistych dyskotek i naszego the best DJ-a…czy to mi kiedys przejdzie??? pewnie nie no ale przynajmniej mam jakis punkt odniesienia…zwłaszcza że mam na kilka osób namiary i dużo ludzi ma namiary na mnie i nawet obiecali ze sie odezwa, niektorzy zrobili to juz wczoraj wiec chyba bedzie fajnie :P nawet nie wiecie jak sie za wami stęskniłam…w Wągrowcu [tym niby mieście w ktorym był moj oboz] maja nawet jedna caffe, ale ona jest od obozu oddalona o tysiące kilometroof i nikomu nie chcialo sie tam łazić…raz doszliśmy [nawet nie wiem jak] no i sie skusiliśmy ale tylko na kilkanaście minut…wogole to ten Wągrowiec to takie dziwne „miasto” wszystko jest tak daleko że aż sie nie chce nigdzie iść…cud że doszłam na poczte i kupiłam kartki żeby wysłać tym ludzikom ktorym obiecałam…i z wielkim bólem serca wydałam kase na poczcie bo moj budżet obozowy w zadziwiającym tępie sie pomniejszał, wiec ci ktorzy dostali kartki moga czuc sie zaszcyceni, bo w pewnym momencie az mi sie ich nie chcialo kupować…oczywiście byłam bardzo szczęsliwa gdy w koncu mogłam je w mym domku wypisać [tylko dwanaście, co to dla mnie] hehe…no a jak juz poruszyłam temat domku to wam go z lekka opisze…wiec była to camping number 53 na samym zboczu ośrodka dlatego zawsze kreciło sie kolo niego mnostwo ludzi, czasem w srodku był mały tlok, ale cio tam…no wiec domek sie lekko rozsypywał, ale mi to ani troche nie przeszkadzało…mieszkałyśmy we trzy, JA, Dota i Milena [Dote znam zbyt długo,a Milene poznalam na obozie] niektorzy jak Lukas czuli sie u nas w domku jak u siebie, wiec on jakby tez sie zalicza :P czesto mozna bylo wsrodku napotkac na jakies robale, ale dzielni chłopcy szybko sie ich pozbywali :) notka sie niesamowicie rozciągneła w czasoprzestrzeni i nie tylko wiec czas konczyć…reszta kiedy indziej :P a jak ktos chce szczegoły to zawsze moze mnie zaczepic na GG lub e-mailnąć :) spijcie dobrze, jutro może poodwiedzam wasze blogi, bo teraz nie mam siły, musze cos zjeść i oderwac sie w koncu od kompa :) chociaz tak sie za nim stęskniłam :P

    If you were, in my heart, I surrely, not break you
    If you were beside me, and my love, would take you
    I keep you, in savety, forever, protect you
    I hide you, away from, the world you rejected, I hide you

    Kosheen – Hide you
    Goodbye’s the saddest word I’ll ever hear
    Goodbye’s the last time I will hold you near
    Someday you’ll say that word and I will cry
    It’ll break my heart to hear you say goodbye

    But the love you gave me will always live
    You’ll always be there every time I fall
    You offered me the greatest love of all
    You take my weakness and you make me strong
    And I will always love you ’til forever comes

    …no więc w końcu nadszedł dzień w którym mówie wam Goodbye na całe dwa tygodznie…jadę sobie odpocząć i porobić to co robię codziennie w domu tylko tym razem dla odmiany zmieniam lokalizacje, jadę gdzieś koło Poznania do jakiejs wsi o której wiem niewiele…już sie nawet zaczęłam przygotowywać, doprowadziłam paznokcie do porządku i się [znowu] przefarbowałam tym razem moje juz powoli wypadajace włosy sa barwy ciemnej, bliżej niezidentyfikowanej…cieszę sie że wyjeżdżam bo juz na tego bloga patrzec nie mogę…wszystko sie wali, przynajmniej jak sie juz totalnie położy to ja nie bede musiała na to patrzeć…eh…koniec notki i zmywam sie dalej pakować i obijać, nie ma co, cięzki dzień mnie dzisiaj czeka…

    …natchniona zupełnie niczym postanowiłam napisać nowa notke bo tamta staje sie z każdym dniem coraz bardziej dla mnie niezrozumiała…na samym wstepie chce przeprosić Juste za ucięcie biednego Duncana i w ramach przprson wpakuje tu całego, oczywiście piknego Dunca, żeby nie czuł sie urażony…

    …zdaje sie że on chce cos powiedzieć, ale nie dzisiaj, mamy ograniczony czas antenowy wiec może jutro dam sie namówić…więc u mnie są tak ogolnie same nudy, nic sie nie dzieje, może nie do konca NIC bo troche sie dzieje, ale…eh…pomine to milczeniem…dzisiaj idę wraz z moja familią na urodziny do babci to już 75, boshe zebym ja dożyła takiego wieku i niezgłupiała do resty, ale obawiam sie że mnie już w przyszłym roku zamknął w zakładzie z powodu mojej obsesji na punkcie…hmm…wielu rzeczy…poczynajac od muzyki przchodzac przez przróżnych aktorów, a kończąc na książkach, ktore od czasu do czasu udaje mi sie rozszyfrować…skończę już bo moja wena ostatnio ma sie cieńko i wcale sie nie odzywa…mam też przykrą waidaomośc [dla niektorych zapewne dobra] juz niedlugo wybywam na oboz, wiec kolejna notka bedzie notką pożegnalną, więc juz możecie kupować chusteczki higieniczne, bo łez bedzie sporo…i prosze mnie tym razem nie oskarżać o obciecie Brada, bo to już nie moja wina :P

    I’ve become so numb I can’t feel you there
    I’ve become so tired so much more aware
    I’ve becoming this all I want to do
    Is be more like me and be less like you

    And I know
    I may end up failing too
    But I know
    You were just like me with someone disappointed in you

    Got me looking so crazy right now, your love’s
    Got me looking so crazy right now (in love)
    Got me looking so crazy right now, your touch
    Got me looking so crazy right now (your touch)
    Got me hoping you’ll page me right now, your kiss
    Got me hoping you’ll save me right now
    Looking so crazy in love’s,
    Got me looking, got me looking so crazy in love.

    …można powiedzieć że ja jestem in love ale nie do konca bo to że sie kocham w Panu Lee Ryanie to jest ludziom wszech i wobec znane…a cio u mnie? no coż jak zawsze w wakacje wypada jestem chora, może nie tak że umieram, choć czasem sie tak czuje, mam tylko kaszelek..ekhem…no i takie tam inne dolegliwości na tle psychicznym…właśnie sie dzisiaj dowiedziałam ze moja kochana Dorotka z ktora jade na oboz [dopiero 10 lipca..-cry*] jedzie tam ze swym chlopakiem, oczywiscie ona zaprzecza ze z nim chodzi, ale jak chłopak ktory mieszka na drugim końcu Polski poświęca swoje wakacje za granicą, zapewne gdzieś przy pięknym morzu śródzimnym czy innym, zeby jechać z dziewczyną na dwa tygodnie do jakiejs dziury dechami zabitej to moim zdaniem czegos oczekuje, w kazdym razie on jej tez o tym powiedzial szybko bo wczoraj i teraz ona jest przygnebiona bo jak on z nia jedzie to cos tam cos tam….[w tym momencie przestałam jej słuchać] wiec wszystko jasne, ja sama nie wiem o co mi właściwie chodzi, no ale jak ktos z was wie to prosze dac mi jakies wskazówki…

    Znowu mi sie nudzi…

    lana.gif
    Which [Smallville] Characters are you?


    • RSS