levander blog

    Twój nowy blog

    …w końcu zebrałam siły i przytknęłam moje paluchy do klawiatury by cos napisać…wróciłam już w niedziele ale mnie się nie chciało nic pisać…teraz wyjeżdzam dopiero 10 lipca gdzieś nad jakieś jeziora, a do tego czasu bede odwiedzać ludzi ktorych dawno nie widzialam, nie ważne że oni pewnie nie chcą mnie widzieć…w sumie to nie ma o czym pisać, bo jak zawsze siedzie w chałupie i sie obijam, ale to szczegół…a tak poza tym to znudził mi sie tamten szablon i se inny walnęłam…ten jest soł słit że sie napatrzeć nie mogę :) juz od pewnego czasu trwa u mnie BLUE-mania i na razie sie nie zanosi na zmianę obiektu moich godzinnych rozmyśłań…słucham ich non stop i juz mnie sie baterie wszystkie pokończyły, ale od czego ma sie komputer…chyba pójdę cos zjęść bo nie mam na nic sily…jestem totalnie nie do życia dzisiaj…już niedługo umrę z nudów jak mnie ktos nie poratuje…ludzie wpadnijcie do mnie…ciągle do mnie przyłazi jedna istota i mnie ciąga wraz z mym psem po osiedlu a mnie sie juz nie chce i RITA ma jej tez dosyć…zrobię raz w zyciu cos pożytecznego i se juz pójde…

    I was flexin’, anticipating,
    I was wondering what I could say.
    I was driving around, around in circles,
    It’s a miracle I stayed away.

    All I want to do is hold you tight,
    Would you object if I called you mine?
    Did you hear me right?
    I’ll do you no wrong
    And baby no frettin’ I just suggest we get it on

    …no więc rok szkolny sie dzisiaj skończył i bardzo dobrze sie stało, płakac nie płakałam, chyba że ze szczęscia…przedstawienie wyszło nawet ql i mam nadzieje że ludzie śmiali sie z jego treści a nie z nas…facet od historii i gościu od woku sie chyba czegos naćpali bo wywijali na sali takie figury że aż dziw bierze gdzie oni sie tego uczą :) a ja sobie teraz pisze te notke bo mnie sie nudzi, czekam sobie i sie doczekac nie moge, bo jadę zaraz na działke do qmpeli i wrocę kidyś…więc ludziki me kofane życze milych wakacji i do zobaczenia za góra dwa dni..tyle czasu mnie nie będzie, mam nadzieje że bedziecie tęsknić, bo mnie już łezka sie w oczku kręci…

    It’s a new day
    But it all feels old
    It’s a good life,
    That’s what I’m told
    But everything, it all just feels the same
    And my high school
    It felt more to me
    Like a jail cell,
    A penitentiary
    My time spent there, it only made me see

    That I don’t ever wanna be like you
    I don’t wanna do the things you do
    I’m never gonna hear the words you say
    And I don’t ever wanna,
    I don’t ever wanna be

    You
    Don’t wanna be just like you
    What I’m sayin’ is
    This is the anthem
    Throw all your hands up
    You
    Don’t wanna be you

    …po raz pierwszy od dłuższego czasu wydostałam sie z domu na świeże powietrze i raczej jestem z tego faktu zadowolona…poszłam sobie z moją kumpelą Dorotką do marketu Carfura [nie wiem jak to sie pisze] no i sobie tam połaziłyśmy trochę i pokupowałyśmy conieco…przy okazji się wyperfumowałam moim ukochanym Pret’a'Porte i teraz piknie pachne…och uwielbiam ten zapach…miałam sobie kupić szampon do wlosów koloryzujący, no i oczywiście sobie kupiłam…stalam przed tą półką chyba z pół godziny nie mogąc nie na nic zdecydować, aż w końcu wybrałam kolorek cimny fiolet [miałam ochote na czerwień, ale się rozmyśliłam] no i teraz zabije Dorotke jak mi wyjdzie niewiadomo co, gdyż ona mi doradziła ten kolor…przyokazji dowiedziałam sie kilku ciekawych i przyznam że w pewnym sensie smutnych rzeczy…po pierwszy moja koleżanka z gimnazjum – Paulina – miała wypadek samowchodowy [zderzenie czołowe] i nie żyje…w sumie to smutno mi, ale ja i tak z nią nie utrzymywałam kontaków i nigdy sie nie przyjaźnilysmy, ale i tak mi smutno :( a po drugie [to mnie trochę śmieszy] moja inna koleżanka [której imienia nie będę przytaczać] z którą sie przyjaźniłam w przedszkolu teraz jest w ciąży :P no cóż nie będę płakać, bo się już z nią nawet nie zadaję, a z resztą jak sie nie myśli to się tak ma…chociaż z drugiej strony to mi jej trochę żal…ladna jest i dobrze się zawsze uczyła, no i chciała zostać modelką, a teraz bedzie mamusią :) widzialam ją kiedyś w tramwaju z jakimś chłopakiem i tak się jej przylookałam i wtedy doszłam do wniosku że przytyła, teraz już wiem przynajmniej czemu…nie wiem czy jej współczuc czy co, ale w końcu to nie moja wina, ja jej dziecka nie zrobiłam :P musicie mi uwierzyć na słowo :)w piątek zobacze się z moja ukochaną klasą po raz ostatni w tym miesiącu i przez następne dwa miechy postaram sie ich nie widywać [oczywiście nie wszystkich bo o dziwo są tacy których lubie]…blogi coraz częściej cos odwalają i mnie to wcale nie cieszy…nidługo przyjdzie taki moment że będe chciala wejść na swego bloga a tu mnie sie pojawi zgrabny napis 404 : strona nie istnieje…to bedzie oznaczalo nic innego jak koniec świata…wiem że przynudzam z tym końcem świata, ale mam przeczucie że nastapi on akurat podczas mojego istnienia na ziemii…zmykam bo mnie nic innego nie przychodzi do głowy niż totalna zaglada, był taki film z Elijahem Woodem „Dzień zagłady” fajny był, no i Armageddon, jeszcze byl jakis fajny ale nie pamiętam tytułu…eh…idę czytac sobie Bravo! znikam :)

    kelly.jpg
    You are my best friend,
    And I love you.
    You were always there to love me.
    When I didn’t even love myself,
    You bring out the best in me,
    And I thank you.
    Thank you for my life thanks for your advice,
    Your wisdom and your strength.

    My earth angel,
    Thank you I’m so grateful,
    For trusting me and loving me,
    With your love unconditionally.

    …Nic ciekawego sie nie dzieje obecnie w moim zyciu gdyż siedze w domu i sie obijam lekko…do szkoły nie chodze bo nie moge, a nie moge dlatego bo mnie kawalek paznokcia we wtorek wycieli i mnie paluch u lewej nóżki czasem pobolewa, ale jest oki ogolnie…tylko jak bylam na tym zabiegu to tak mnie sie niedobrze zrobliło jak mnie igle w palucha wbijali, myślalam że tam zwróce jakis obad z przed miesiaca, nawet nie wiem czemu, bo to nie jest aż tak bolesne…ale co tam, powróćmy do miłych rzeczy, wiec dowiedzialam sie dzisiaj że mam jednak 4 z matmy i bardzo mnie ten akt cieszy bo sie nie spodziewałam zupelnie, tak samo 3 z gegry mnie z nóg zwaliło…nauczyciele to potrafią zaskakiwać czasem…dowiedzialam sie też czegoś o mojej wychowawczyni co mnie bardzo rozzłościło i teraz nie lubie jej jeszcze bardziej, jeśli to tylko mozliwe…niestety nie wtajemnicze was w to bo wolę sie nie narażać, ona ma oczy z każdej strony głowy więc nie chce aby przypadkiem wlazła na mego bloga i wylookala ze na nia tu cos zlego pisze…wtedy to bym nawet zera leżącego z fizy nie miała…mam ostatnio faze na spiewajace dziewczynki, słucham Mandy Moore i Stacie Orrico, no i Avril, ale też mam faze na coolowe rockowe bandy typu Good Charlotte czy Sugarcult…takie fajne z nich chłopaki…chce sobie przefarbowac na wakacje włosy na czerwono tylko nie wiem czy sie moja mamma zgodzi…eh…i tak sa tak zniszczone ze juz im nic nie pomoze wiec jedno farbowanko wte czy wewte nie zrobi różnicy…a ja mam juz takie odrosty że je z kilometra widać, tylko sie schowac mogę że by ludzie nie uciekali…zakończenie roku mam niefartem w piątek czyli to będzie 20 czerwca, a czemu??? bo moja szkoła jest inna i my nie odrabiamy tylko kisimy sie razem ze sztucznymi usmiechami na pyszkach do końca roku…eh…i tak wiem że każdy tylko wymyśla nowe to sposoby jak tu sie swego siąsiada w ławce szkolnej pozbyć, ale jest luzik, mnie juz nikt nie wywali ze szkoły, a tym bardziej nie pozbędzie sie mnie w sposób nielegalny…ja sie nie dam, będe drapac, bo mam długie paznokcie…

    I can’t take it
    What am I waiting for?
    My heart’s still breaking
    I miss you even more
    And I can’t fake it
    The way I could before
    I hate you but I love you
    I can’t stop thinking of you
    It’s true
    I’m stuck on you

    …na początek chcę zadać bardzo frustrujące mnie pytanie : czy wy wchodząc do mojeje księgi też widzicie tzw. NIC…bo się wczoraj wkurzyłam, nie wiem czy to tylko ja tak mam że nie wiedze wpisów w księdze, czy może ja mam cos z oczami…eh…te blogi juz mnie zaczynają tak denerwować, że zaraz się zabije chyba :P ale na blogach sie przeciez swiat nie konczy…tak sobie myśle że jutrzejszy dzień mnie przeraża…idę do szkoły tylko na trzy lekcje, w tym odpowiadam na 3 z Fizyki :P a potem idę w miejsce o którym wole nawet nie myśleć bo to mnie przeraża…a tak wogole to nie ma o czym pisać…w piątek moja kumpela wygrala bilety na koncert Marcina Rozynka [dała mi te bliety], ale Marcin miał wypadek i koncert odwołano…eh…nie będę pisać nic bo aż mi sie nie chce…do tego wszystki koncerty Linkin Park w Europie odwołano bo Chesterek jest w szpitalu…boshe co sie z tymi ludzmi dzieje…ja wiem że sie powtarzam ale zbliża sie koniec świata..zwłaszcza że [tak gdzieś czytałam] Mike Shinoda sie kurde ożenił [powiedzcie mi że to żart]…nie mogę…a z reszta nie ważne…w niedziele byłam na wsi i kotka mojej cioci, ktora zwe swoją kociczką urodziła jakos mieisąc temu małe kociaki…dokładnie cztery slodkie maluchy…chcialam sobie wziąść jednego, calego rudego, ale ofkorz rodzice mnie zabronili…ale na pocieszenie mam fotke z kociakami…nudno jest na tym świecie, nudno jest w moim zyciu więc to logiczne że nie ma o czym pisać…do tego ciągle chodze głodna bo mnie mama odchudza, więc jak łatwo sie domyślić juz niedlugo umre z głodu…

    P.S.
    wpisy w księdze już chyba są :)

    …no więc zaczne od nie wiem czego, tak więc to był bardzo zgrabny początek…jak zapewne wiele osobnikow wylookało na mnie też przyszedł czas i se zmieniłam szablonik na troche bardziej kolorowy…no i mnie sie podoba, mam nadzieje ze wam też… filmik Prosiaczek i przyjaciele byl bardzo fajny, nawet cos więcej niz fajny, ludzi sie z nas śmiali bo śmiech Lucy jest znany powszechnie…a jeden facet [taki co sprzedaje popcorn i rozne inne pyszne rzeczy] sie z nas zlewał równo, ale nie napisze czemu bo tego sie nie da opisac, to trzeba bylo zobaczyc…no więc w kazdym razie z kina wyszłam nadzwyczaj happy…zas dzisiaj byl bardzo fajny dzien gdyz bylam z Domi w EMPIKU gdyz w owym sklepie był dzisiaj Mr. Marcin Rozynek [ten od piosenki Siłacz] i nawet dostałysmy grafy z dedykacja na takich dużych piknych plakatach, powiesilabym sobie go na scianie ale nie mam juz miejsca :P no i dotego jeszcze mi sie dzisiaj paznokiec złamał więc minuta ciszy………..juz koniec, to tyle wrażeń na ten tydzien…jutro nie bede miala najprawdopodobniej dwoch ostatnich lekcji i sie z tego powowdu niezmiernie ciesze…polak mnie ominie i przynajmniej pospie sobie w domu a nie w szkole :P przez tę gorączke to mnie juz nawet mózg nie chce pracowac, ale czemu tu sie dziwic, jak jest 50 stopni w cieniu to wszystko sie topi [zwlaszcza te resztki mózgu w mej czaszce] :P

    I don’t wanna do right, I just want you tonight
    Not just only in my dreams
    Save my best behavior, for a little later
    ‚Cause I’m only 17
    Think i made my mind up, i got time to grow up
    Face responsibility
    Livin’ in the moment, keepin’ my heart open
    While I’m only 17
    (Only 17…)

    Tak se siedze zmęczona i przybita…ale pomimo to bardzo happy…jestem w wyjątkowo prosiaczkowym nastroju dzisiaj a to z bardzo błahego powodu…idę sobe dziś z Lucy i Paulina do Silvera na Prosiaczka i Przyjaciele…dzisiaj jest premiera i żeśmy sie uparły żeby iść na premiere i idziemy rzecz jasna…tak se myśle że dzisiaj był bardzo dziwny dzień…miałam w szkole tylko trzy lekcje [powinnam miec osiem]…do tego na angliku sprawdzalismy przez cala lekcje prace domową a mianowicie trzy zadanka ktore ja w domu zrobilam w piec minut..potem na niemcu dla odmiany robilismy cztery cwiczenia przez cala lekcje…a na OC czyli PO facet o czyms gadal a my go nie słuchaliśmy…potem w polowie OC se poszlismy z pania od anglika do galerii oglądac naprawde bardzo fajne zdjęcia…dowiedzialam sie podczas ich oglądania wielu interesujących rzeczy…np. że Lucy na serio zarywa do paszteta klasowego zwanego potocznie Damianem, że ja chodze od pół roku z kolegą z klasy którego że tak powiem nie toleruje, jest koleś troche napastliwy i do tego mnie zdradza z nikim innym jak Lucy zaś owy pasztet – Damian – woli mnie niż Lucy gdyż u Lucy nie ma na co popatrzeć…hehe…i dobrze…wreszcie ktos mnie chce tylko szkoda ze taki…eh…nie ważne co tam bede narzekać…jak już sie doczołgałam do domu to sie okazało że jestem tak genialna że aż podziw bierze : zapomnialam rano wziąśc kluczy…i se czekalam godzine pod drzwiami a potem mnie siąsiadka przygarnęła i u sąsiadki spędzilam kolejna godzinę…lalala…ma torba sie uginała pod ciężarem kosmetyków jakie ja i ma mam zamowilysmy w Avonie, a że ma kumpela jest konsultantka i u niej zamówiłam to geniusz przyniósł mi wszytsko do szkoły…ale co tam ja sie nie podddaje…hehe…tak se myśle że muszę połazic po wszych blogach bo ostatnio troche sie zaniedbałam…więc tylko jak wróce z kina zrobie se małą wycieczkę…papa…och! zapomniałam sie pochwalić że dostalam wczoraj 6 z informatyki…ja i Domi jako jedyne dostalysmy z klasy 6 [za twarz ofkorz], a tak skromnie dodam ze była to tylko i wyłącznie moja zasługa :)

    …Jezu!!! tak gorąco to od początku świata nie było…wszystko jest jakby takie bardziej rozmazane a tramwaje sie chyba specjalnie tak wolna wloką zeby sie moza bylo rozkoszowac wspaniałym zapachem potu…nie ma co świat zmierza ku zagladzie i to mi sie wcale nie podoba…nie wiem co pisac bo moj brat wytrącił mnie wlaśnie z równowagi…kurde…skupic sie nawet nie mozna z reszta z mego mozgu juz sie dawno zrobila papka, przy tej temperaturze to nic sie nie uchroni…och tak dzisiaj dzień mamy wiec ja i swej mamie i waszym zycze wszystkiego naj i wogóle…jutro sie wyspie bo do szkoly dopiero na 10…tralalalala….no i to by bylo chyba na tyle…ide sie schowac do lodówki bo przynajmniej tam jest chlodno…przy okazji se cos zjem i bedzie jak w raju…i pamiętajcie:
    !!NADCHODZI KONIEC ŚWIATA!!

    …teraz dla odmiany jestem przykra nie glupia..lalalalala….fajny dzis dzien….prawda??? mnie sie tez tak wydaje…hehe…nie ma to jak pogadac ze soba…z kims na tym samym poziomie intelektualnym a nawet niższym…lalalala…nie ma co ide sie uczyc bo nauka to podstawa…hehe…tralalala…jedaem sobie z ma kumpela Dorothy gdzies w te wakacje jak dobrze pojdzie a jak pojdzie zle to sie zobaczy…wpadne wtedy do was wsztskich po koleji i zrujnuje wam wasze poukladane zycie…hehe…zaproszen nie trzeba wysylac bo ja jestem mistrz w wpychaniu sie tam gdzie mnie nie chca…lalalalala…..juz mi sie po nocach snia e sentencje łacińskie…no ofkorz jeszcze mi sie moji meżowie snią po nocach, ale to juz inna sprawa…hehe…zimno jest na zewnatrz, wiecie??? jak idziecie tam za okno to zalóżcie sobie swetra albo kurtke bo zmarzniecie i jeszcze szalik, czapke i rekawiczki no i kalosze obowiązkowe no i stroj na aleksandrowska na zabawe gotowy…hehe…czuliscie sie kidys tak źle ze az dobrze??? ja wlasnie to mam….miewam tez dzisiaj czesto zmiany nastroju…przed chwila bylam smutna a teraz jestem przykra…to tak jak na poczatku notki…hehe…mam tez kilka wcielen…teraz macie doczynienia z Moniką Schmitt …innym razem mogla to bym Monika Wood z Hollywood…ach tyle ich jest ze do jutra bym wymieniala…tralalalala…a na koniec cos wam powiem…podoba mi sie piosenka zespołu Łyz ta najnowasza…moge wam zanucic…lalalalalalala…lalalalala… kojarzycie??? to dobrze…adije moje małe, cudowne robaczki :P

    tralalala…Mr.Sexy Ryan bez koszuki…czy wam tez sie to wydaje śmieszne????

    …motto życiowe mojej kumpeli brzmi:
    „chciałabym aby mi sie tak chciało jak mi sie nie chce”
    …no i ja sie wlasnie tak czuje…chociaz chce mi sie cos tylko za bardzo nie wiem co…hmm…ale ja mam tak czesto wiec nie warto sie nad tym zbytnio wysilac myślowo…jejku cos mi sciska czache i trudno mi sie dzisiaj mysli, nawet odrabiajac anglika osiem zdan pisalam pół dnia…nie wiem co sie ze mna dzieje…nawet teraz totlne zaćmienie i do tego jeszcze nie trafiam w literki…jak by to powiedział mój były kolega z harcerstwa [już sie w harcerstwo nie bawie] „ty nie jestem od trafiania” ale wolałabym nie pisac jedego wyrazu przez pól godziny zwłaszcza ze ten wyraz sklada sie z dwóch literek…dzisiaj miałam ochote na chrupki z kakaem [nie lubie mleka, ble] ale jak rano były chrupki to nie było mleka a teraz jak jest mleko to nie ma chrupek…masakra…chociaz zakladam ze zanim bym sobie ten posilek przygotowala to by mi sie odechcialo jesc albo by mi przyszła ochota na cos innego…ech i jak ja mam normalnie zyc…ogladałam sobie na Mtv Polska Making the Video – LP — Somewhere I Belong…oni są równo powaleni, ale i tak ich kocham…tak sie ostatnio zastanawiałam jaki bedzi LP drugi singiel z Meteory i doszłam do wniosku ze mile widziana jest piosnka Numb lub Lying From You…reszta tez jest cool ale te songi mnie normalnie w fotel wgniataja…czeka mnie pracowity tydzien wiec jest taka mozliwosc ze nie bede notek dodawac do konca maja nawet…nie no tyle czasu to ja nie wytrzymam…w każdym razie moze sie pojawic jedna w tygodniu alebo cos w ten styl…doszłam tez do wniosku ze za czesto dodaje notki bo czasem nawet co dziennie a to najlepsza droga do uzaleznienia…tzw. notkoholizmu…musze sie opanowac, wziąśc kilka głębszych oddechów i….nie wiem co…dzisiaj jest program Mr. Wiśniewskiego…nie oglądajcie tego może jak będzie miał małą oglądalność to go zdejmą z anteny…21:45-22:30 nikt nie ogląda tvn…potem możecie bo jest fajny film Totalna Magia…

    Och! a tu znowu pan Lee Ryan i tym razem też z pieskiem…dobra teraz pytanie miesiąca: co robi Mr.Ryan ?? pytanie jest z tych typu 2+2=?? ale włączcie wyobraźnie na najwyższe obroty…i bądzcie oryginalni…


    • RSS